Walka z wylesianiem czy walka z głodem? Nowe badanie pokazuje trudny wybór

Walka z wylesianiem czy walka z głodem? Nowe badanie pokazuje trudny wybór

Nie soja, nie olej palmowy i nie wołowina są dziś najbardziej niedocenianym źródłem presji na lasy. Nowe badanie opublikowane w Nature Food pokazuje, że za znaczną część wylesiania odpowiadają podstawowe uprawy żywności – kukurydza, ryż i maniok. Czyli dokładnie te produkty, które stanowią fundament bezpieczeństwa żywnościowego w wielu krajach świata.

To właśnie tutaj pojawia się najtrudniejszy dylemat: jak ograniczać wylesianie, nie ograniczając jednocześnie dostępu do żywności. Badanie przygotowane przez naukowców z Chalmers University of Technology obejmuje 179 krajów i 184 produkty rolne. To jedno z najbardziej kompleksowych globalnych ujęć zależności między rolnictwem a utratą lasów. Pokazuje ono wyraźnie, że problem wylesiania ma dwa oblicza – globalne i lokalne.

Niewidoczny problem: podstawowe uprawy żywności

Z analizy wynika, że kukurydza, ryż i maniok odpowiadają łącznie za około 11 proc. globalnego wylesiania. To więcej niż kakao, kawa i kauczuk razem wzięte. W przeciwieństwie do soi czy oleju palmowego ich produkcja ma jednak w dużej mierze charakter lokalny. Służy przede wszystkim zaspokojeniu potrzeb żywnościowych w krajach rozwijających się, a nie eksportowi. Przez to pozostaje poza głównym zainteresowaniem regulatorów i międzynarodowych łańcuchów dostaw. To właśnie ten „rozproszony” charakter sprawia, że problem jest trudniejszy do uchwycenia – i jeszcze trudniejszy do rozwiązania. Ograniczenie presji na lasy w tym przypadku może bowiem oznaczać ograniczenie produkcji żywności tam, gdzie i tak jest ona niewystarczająca.

Najwięksi gracze: bydło, soja i palma

Nie zmienia to faktu, że największym pojedynczym czynnikiem wylesiania pozostaje produkcja zwierzęca. Tworzenie pastwisk pod hodowlę bydła odpowiada za około 42 proc. globalnej utraty lasów oraz ponad połowę związanych z tym emisji CO₂. Na drugim miejscu znajdują się rośliny oleiste i paszowe, w tym soja oraz palma olejowa, które łącznie odpowiadają za około 16 proc. wylesiania. To właśnie te surowce są najmocniej powiązane z międzynarodowym handlem i od lat znajdują się w centrum uwagi regulatorów. W ich przypadku presja na lasy jest dobrze udokumentowana, a łańcuchy dostaw – przynajmniej teoretycznie – możliwe do monitorowania i kontrolowania.

Walka z wylesianiem: EUDR trafia w problem – ale tylko jego część

Wnioski z badania dobrze wpisują się w kierunek obrany przez Unię Europejską w ramach rozporządzenia EUDR (EU Deforestation Regulation). Regulacja obejmuje kluczowe surowce powiązane z globalnym handlem – m.in. soję, olej palmowy, kakao, kawę, drewno i wołowinę – i nakłada na firmy obowiązek wykazania, że ich produkty nie przyczyniają się do wylesiania. Nowe dane pokazują jednak ograniczenia tego podejścia. EUDR koncentruje się na produktach eksportowych, które stosunkowo łatwo objąć kontrolą. Tymczasem znacząca część wylesiania wynika z produkcji na rynki lokalne – i pozostaje poza zakresem regulacji. To oznacza, że nawet skutecznie wdrożone przepisy nie rozwiążą problemu w całości, a jedynie ograniczą jego najbardziej widoczną część.

Dwa źródła problemu, jedno wyzwanie

Autorzy badania podkreślają, że ponad 90 proc. globalnego wylesiania jest związane z ekspansją rolnictwa. Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że ma ono dwa źródła. Z jednej strony są globalne łańcuchy dostaw i produkcja na eksport, które można regulować poprzez polityki handlowe i wymagania wobec firm. Z drugiej – lokalne systemy żywnościowe, gdzie presja na lasy wynika z rosnącego zapotrzebowania na żywność i ograniczonych możliwości zwiększania wydajności produkcji. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie dla projektowania skutecznych polityk.

Walka z wylesianiem: między klimatem a żywnością

Badanie opublikowane w Nature Food pokazuje, że walka z wylesianiem nie jest wyłącznie kwestią ograniczania globalnego handlu „produktami wysokiego ryzyka”. To także – a może przede wszystkim – pytanie o to, jak produkować więcej żywności, nie zwiększając presji na środowisko. Bez inwestycji w bardziej wydajne i zrównoważone rolnictwo, szczególnie w krajach rozwijających się, świat może stanąć przed fałszywą alternatywą: chronić lasy albo wyżywić rosnącą populację. A to wybór, którego – jak pokazują nowe dane – nie da się już dłużej ignorować.