Pół roku systemu kaucyjnego: sukces skali, wyzwania organizacji

Pół roku systemu kaucyjnego: sukces skali, wyzwania organizacji

Sześć miesięcy po uruchomieniu systemu kaucyjnego w Polsce widać wyraźnie jedno: mechanizm działa i szybko się skaluje. Jednocześnie ujawniają się jego słabe punkty – przede wszystkim w komunikacji, organizacji i otoczeniu regulacyjnym. System wystartował 1 października 2025 roku jako element wdrażania unijnej dyrektywy SUP. Dziś, po pół roku funkcjonowania, przechodzi pierwszy realny test efektywności – zarówno operacyjnej, jak i społecznej.

Skala, która robi wrażenie

Polski system od początku projektowano jako jeden z największych w Europie. Obejmuje butelki PET do 3 litrów, puszki metalowe do 1 litra oraz – formalnie – butelki szklane wielokrotnego użytku do 1,5 litra. Z danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że jeszcze w październiku 2025 roku w obrocie było 85 tys. opakowań z kaucją. W listopadzie – już 2,5 mln, a do końca stycznia 2026 roku ponad 530 mln. Obecnie liczba opakowań kaucyjnych przekroczyła miliard, a docelowo mówimy o rynku rzędu kilkunastu mld opakowań rocznie.

System działa, ale nie jest jeszcze „przezroczysty”

Wraz ze wzrostem skali szybko ujawniły się deficyty komunikacyjne. Podstawowe zasady systemu wciąż nie są powszechnie znane. Część sieci handlowych – kierując się prośrodowiskowymi intencjami – przyjmowała także opakowania nieobjęte kaucją. To utrwaliło błędne przekonanie, że każdą butelkę lub puszkę można oddać w dowolnym punkcie.

Gdy konsumenci spotykają się z odmową przyjęcia opakowania przez automat lub ograniczeniami logistycznymi, często interpretują to jako „awarię systemu”. W praktyce wynika to najczęściej z niewiedzy lub organizacji pracy sklepu. Standardem komunikacyjnym całego rynku powinien być więc prosty przekaz: kaucja przysługuje wyłącznie za opakowanie, za które została uiszczona. Brak spójnej informacji nadal generuje frustrację i nieporozumienia.

Równie powszechne jest błędne przekonanie, że ktoś zarabia na nieodebranych kaucjach. Zgodnie z przepisami operatorzy odprowadzają od tego salda VAT do budżetu państwa. Kwota netto pozostająca w systemie pomniejsza koszty operacyjne producentów. Mechanizm nie generuje więc prywatnego zysku, lecz stabilizuje ceny napojów – z korzyścią dla całego rynku i konsumenta.

System kaucyjny działa równolegle do projektowanych rozwiązań w zakresie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), które mają uporządkować finansowanie gospodarki odpadami opakowaniowymi. Spójność obu mechanizmów będzie kluczowa dla stabilności kosztowej i przejrzystości zasad.

Polska stawia na model wielooperatorski

Na tle Europy Polska wyróżnia się konstrukcją systemu. Działa siedmiu operatorów odpowiedzialnych za jego organizację, podczas gdy handel pełni funkcję wykonawczą. Taki model zwiększa elastyczność, ale jednocześnie podnosi poziom złożoności i wymaga sprawnej koordynacji.

W odróżnieniu od rozwiązań przyjętych w większości krajów europejskich, polska architektura systemu opiera się na modelu, w którym odpowiedzialność za organizację zbiórki spoczywa wyłącznie na operatorach kaucyjnych powołanych przez producentów napojów. Jednostki handlu detalicznego i hurtowego pełnią rolę podwykonawców realizujących zlecone czynności – przepisy zobowiązują je do współpracy z operatorami, nie czyniąc ich jednak odpowiedzialnymi za funkcjonowanie całości systemu ani za koordynację między operatorami – mówi Jacek Pietrzyk, starszy specjalista w zespole Sustainability & Climate, Deloitte.

Rynek operatorów zaczyna się weryfikować

Po pół roku działania widać pierwsze zmiany strukturalne także po stronie operatorów. Na rynku pojawił się nowy podmiot – Ekokaucja, związana z firmą Polcoper. Jednocześnie z udziału w systemie wycofał się Remondis wraz ze spółką Eko Operator. To sygnał, że początkowo rozdrobniony rynek zaczyna podlegać naturalnej weryfikacji. Nie wszystkie podmioty są w stanie sprostać wymaganiom organizacyjnym i logistycznym, jakie niesie ze sobą skala systemu.

System działa. Teraz czas na stabilizację

Pierwsze pół roku pokazuje, że fundamenty systemu są solidne. Wolumeny rosną zgodnie z prognozami, a Polska buduje jeden z największych systemów kaucyjnych w Europie. Przed rynkiem stoją jednak trzy kluczowe wyzwania: uporządkowanie komunikacji, poprawa koordynacji operacyjnej i zapewnienie stabilnych ram regulacyjnych. To od nich zależy, czy system osiągnie dojrzałość i stanie się dla użytkownika tak prosty, jak zakładano. Ostateczna weryfikacja kosztów i efektywności nastąpi po rozliczeniu 2027 roku, gdy system osiągnie pełną dojrzałość operacyjną. Na obecnym etapie największym wyzwaniem pozostaje edukacja – nie tylko konsumentów, lecz także bezpośrednich wykonawców zbiórki, czyli personelu sklepów.

Ostateczna weryfikacja prognoz kosztowych i efektywnościowych będzie możliwa po rozliczeniu roku 2027, gdy system osiągnie pełną dojrzałość operacyjną. Na obecnym etapie największe wyzwanie stanowi edukacja. Nie tylko konsumentów, lecz przede wszystkim bezpośrednich wykonawców zbiórki, czyli personelu sklepów. To oni kształtują doświadczenie klienta i są pierwszym źródłem informacji o zasadach systemu. Bez ich zrozumienia celu czy mechaniki działania trudno zbudować społeczne zaufanie – komentuje Joanna Leoniewska-Gogola, liderka zespołu Circular Economy, dyrektorka w zespole Sustainability & Climate, Deloitte

Eksperci podkreślają, że choć system kaucyjny był projektowany jako efektywny operacyjnie, pozostaje przedsięwzięciem wymagającym zasobów kadrowych. Niezależnie od tego, czy zbiórka odbywa się manualnie, czy automatycznie, niezbędna jest obsługa ludzka oraz sprawna logistyka zwrotna. Są to koszty strukturalne, które – jeśli nie zostaną właściwie uwzględnione – mogą generować frustrację zarówno po stronie personelu, jak i klientów.

Główna » Eko biznes » System kaucyjny i ROP » Pół roku systemu kaucyjnego: sukces skali, wyzwania organizacji