Tworzywa sztuczne w obiegu zamkniętym: Europa hamuje, Polska trzyma kurs

Tworzywa sztuczne w obiegu zamkniętym

Recykling tworzyw sztucznych rośnie globalnie. W Europie tempo przemian gwałtownie wyhamowało. Siedem na dziesięć ton odpadów z plastiku wciąż ląduje w piecu lub na wysypisku.

Plastics Europe opublikowało właśnie swój najnowszy raport o stanie cyrkularności tworzyw sztucznych w Europie pt. „Tworzywa sztuczne w obiegu zamkniętym – analiza sytuacji w Europie 2026″. Dane za rok 2024 są dla branży zimnym prysznicem. Cyrkularna transformacja, która miała być wizytówką europejskiego podejścia do przemysłu i środowiska, wyraźnie traci impet. Tymczasem reszta świata przyspiesza.

Siedem na dziesięć ton to wciąż problem

Zacznijmy od liczby, którą trudno zignorować: 70,4 proc. zebranych w Europie odpadów tworzyw sztucznych nadal trafia do spalarni lub na wysypiska. To nie margines, a zdecydowana większość tworzyw sztucznych, które mogłyby wrócić do obiegu. W liczbach: 48,9 proc., czyli 16 milionów ton, europejskich odpadów plastikowych spalono. Kolejne 21,5 proc. zakopano w ziemi. Do recyklingu trafiło zaledwie 29,6 proc. Skala wyzwania jest zatem ogromna.

Europa traci tempo, Azja przyspiesza

Jeszcze kilka lat temu Europa była globalnym liderem w tworzeniu cyrkularnych obiegów dla tworzyw sztucznych. Dziś ten tytuł coraz trudniej obronić. W latach 2018-2022 roczne tempo wzrostu produkcji cyrkularnych tworzyw sztucznych w Europie wynosiło 13,6 proc. W kolejnych dwóch latach – 2022-2024 – zmalało do zaledwie 1,2 proc..To niemal całkowity zastój.

Dla porównania: w skali globalnej roczny wzrost produkcji tworzyw cyrkularnych przyspieszył w tym samym czasie z 5 proc. do 7,7 proc. Za tę różnicę odpowiada w dużej mierze Azja, gdzie inwestycje w recykling i cyrkularne surowce rosną szybko i konsekwentnie.

Europa wyprodukowała w 2024 roku 8,7 miliona ton cyrkularnych tworzyw sztucznych, czyli 15,8 proc. całej produkcji. Ale jest tu haczyk. Udział tworzyw cyrkularnych rośnie częściowo dlatego, że kurczy się mianownik, bo całkowita produkcja tworzyw z surowców kopalnych spadła o 8,3 proc. w latach 2022-2024. To nie sukces zamykania obiegów surowcowych. To skutek kryzysu konkurencyjności.

To głęboko niepokojące, że właśnie teraz, kiedy Europa powinna przyspieszać przejście na gospodarkę o obiegu zamkniętym, obserwujemy dramatyczne spowolnienie. W wyniku wysokich cen energii i surowców, dodatkowo obciążających kosztów emisji oraz nieprzestrzegania reguł uczciwego handlu, europejscy producenci tworzyw sztucznych musieli wejść w tryb przetrwania. Nasz łańcuch wartości nie jest w stanie dokonać niezbędnych inwestycji w cyrkularność; w efekcie jesteśmy świadkami dekarbonizacji Europy poprzez deindustrializację. Jeśli ten bardzo destrukcyjny trend nie zostanie odwrócony, Europa nie będzie w stanie dalej realizować swoich ambicji klimatycznych– mówi Rob Ingram, CEO INEOS Olefins & Polymers Europe, Prezes Plastics Europe.

Droga energia, słabe bodźce

Dlaczego europejski przemysł tworzyw sztucznych jest w defensywie? Odpowiedź jest wielowątkowa: wysokie ceny energii, koszty uprawnień do emisji CO₂ oraz nieuczciwa konkurencja z rynków zewnętrznych. Firmy przeszły w tryb przetrwania. W takich warunkach trudno o inwestycje. Do tego dochodzi uzależnienie od zewnętrznych łańcuchów wartości. Aż 19 proc. zapotrzebowania europejskich przetwórców na cyrkularne tworzywa pokrywał import. Jednocześnie 12,4 proc. odpadów zebranych w Europie trafiło na recykling poza kontynentem. Eksportujemy odpady, a importujemy surowce cyrkularne.

Virginia Janssens, Dyrektor Zarządzająca Plastics Europe, stawia sprawę wprost: cyrkularne tworzywa sztuczne muszą stać się opłacalne dla biznesu, a nie tylko atrakcyjne dla polityki. Bez konkretnych bodźców rynkowych cyrkularna transformacja pozostanie hasłem.

Polska: lepiej, choć nie bez wyzwań

Na tle europejskiej stagnacji dane z Polski wyglądają nieco bardziej optymistycznie. Nie wszystko świeci zielonym światłem, ale widać konkretne punkty wzrostu. Całkowite zużycie tworzyw sztucznych w Polsce wyniosło w 2024 roku 3 452 tys. ton – wzrost o 7 proc. w ciągu dwóch lat. Przetwórstwo osiągnęło poziom 3 913 tys. ton i tu nie było praktycznie żadnej zmiany ilościowej. Rośnie też wykorzystanie pokonsumenckich recyklatów: w 2024 roku stanowiły one 11,2 proc. surowców polskich przetwórców w porównaniu do 7,9 proc. w 2018 roku.

Dobrze wygląda sektor budownictwa, w którym 20 proc. wykorzystywanych tworzyw sztucznych pochodzi z recyklatów pokonsumenckich. W rolnictwie i ogrodnictwie odsetek sięga aż 25,5 proc., czyli najwyżej ze wszystkich sektorów. Najsłabiej wypada kategoria „AGD, wypoczynek i sport”, która tylko w niecałych 4 proc. korzysta z surowca z recyklingu.

Segregacja to nie ideologia a technika

Dane pokazują coś kluczowego: jakość zbiórki odpadów decyduje o możliwościach recyklingu. Odpady plastikowe zebrane selektywnie trafiają do recyklingu na poziomie 46,5 proc. Odpady ze strumienia zmieszanego już tylko 2,3 proc. To różnica dwudziestokrotna. W przypadku opakowań ta przepaść jest jeszcze większa. Recykling plastikowych odpadów opakowaniowych zebranych selektywnie osiąga 64,3 proc., a tych samych odpadów z pojemnika zmieszanego jedynie 1,1 proc. Czterdzieści razy mniej. Wobec takich danych segregacja to nie fanaberia, ale warunek techniczny, bez którego recykling po prostu nie działa.

Co dalej?

Raport Plastics Europe to zarówno diagnoza, jak i apel o działanie. Potrzebne są regulacje, które uczynią cyrkularne tworzywa ekonomicznie atrakcyjnymi: rozwiązanie kryzysu energetycznego, równe warunki konkurencji i realny popyt na recyklaty. Polska branża tworzyw sztucznych ma potencjał, by być częścią rozwiązania. Ale 37,7 proc. odpadów trafiających na wysypiska i 41,4 proc. do spalarni to sygnał, że droga do prawdziwego obiegu zamkniętego jest jeszcze długa. Cyrkularne tworzywa sztuczne to nie tylko kwestia środowiska. To kwestia surowcowej niezależności Europy i konkurencyjności przemysłu, dlatego czas potraktować ten temat poważnie.