Lokalne wspólnoty energetyczne

Lokalne wspólnoty energetyczne mogą być szansą na tańszą energię. W Polsce wciąż jest mało takich inicjatyw.

Niższe ceny za prąd, czyste środowisko oraz większe bezpieczeństwo. To korzyści, jakie zapewniają lokalne wspólnoty energetyczne. Na świecie są znane od dekad, ale w Polsce to zjawisko stosunkowo nowe. Pionierzy zielonej transformacji nie mają u nas łatwego życia, walcząc z murem uprzedzeń oraz barier prawnych.

– Spółdzielnie energetyczne stały się jeszcze ważniejsze w obliczu kryzysu energetycznego. W czasach bardzo wysokich cen energii mogą one zapewnić swoim członkom energię odnawialną po niższych kosztach, bo nie muszą korzystać oni z oferty rynkowej. Jeśli chcemy uwolnić się od paliw kopalnych z importu, musimy gdzieś znaleźć inne źródła energii. To mogą być właśnie źródła lokalne. Musimy myśleć lokalnie – wskazuje w rozmowie z Newseria Biznes Josh Roberts, starszy doradca ds. polityki w REScoop.eu, europejskiej federacji obywatelskich kooperatyw energetycznych.

Lokalne wspólnoty energetyczne – model znany od lat

Spółdzielnia energetyczna to model, w którym kilka podmiotów (gospodarstwa domowe, lokalna społeczność, jednostki samorządowe, mali i średni przedsiębiorcy) wspólnie inwestuje w instalację OZE. Wspólnie nią zarządza i korzysta z wytworzonej energii. Jej ewentualne nadwyżki sprzedaje do sieci. W ten sposób na rynku powstają rozproszone grupy, które produkują czystą, odnawialną, a przy tym tanią energię.

– Takie oddolne inicjatywy mają za zadanie przyczynić się do transformacji energetycznej – wskazuje Sara Capuzzo, prezes spółdzielni energetycznej Ènostra we Włoszech.

– W przypadku naszej wspólnoty energetycznej WEnCoop – Women Energy Cooperative – główne zadania obejmują walkę z ubóstwem energetycznym. Także promowanie innowacji w sektorze energetycznym i zrównoważonej energetyki – od produkcji, poprzez magazynowanie, aż po samowystarczalność. Również dystrybucję i dostawę energii oraz oczywiście zwiększanie efektywności energetycznej na szczeblu lokalnie i regionalnie – dodaje Christina Vraka z WEnCoop. To działająca w Grecji wspólnota energetyczna kobiet.

Niższe, mniej odczuwalne koszty

Spółdzielnie energetyczne mają jednak dużo więcej zalet. Taki model umożliwia rozłożenie kosztów inwestycyjnych na większą liczbę podmiotów. Pozwala optymalnie zagospodarować energię na miejscu, wzmacnia więzi lokalnego społeczeństwa i bezpieczeństwo energetyczne gminy. Przy tym chroni członków spółdzielni przed wzrostami cen energii.

– Tworzymy zakłady kolektywne, a więc finansowane przez członków kooperatywy. Zostając jej członkiem, inwestujesz pieniądze w energię, którą produkujesz sam. Zatem przekazujesz taką sumę, która wystarcza na zapłacenie twoich rachunków. W efekcie masz dostęp do stałej taryfy, która jest niższa niż ceny obowiązujące na rynku – wyjaśnia Sara Capuzzo.

W Polsce wspólnoty energetyczne od lat mają „pod górkę”. Jednym z największych problemów jest brak instytucjonalnego wsparcia.

– W Polsce inicjatywy spółdzielni energetycznych pojawiają się sporadycznie. Istniejące rozwiązania prawne nie są wystarczająco zachęcające. Te pojedyncze spółdzielnie mierzą się z pewnymi problemami już na etapie rozpoczynania swojej działalności – mówi Jakub Szymański, prezes spółdzielni energetycznej Słoneczny Serock.

Lokalne wspólnoty energetyczne: bariery prawne w Polsce

Przyczynami małej popularności spółdzielni są zarówno wciąż istniejące bariery prawne (dla przykładu spółdzielnia może działać na terenie najwyżej trzech gmin, ograniczona jest także moc instalacji). Także brak szerszej świadomości zalet takiego rozwiązania.

– Potrzebujemy przede wszystkim popularyzacji tej formy energetyki. Brak wiedzy jest dzisiaj pierwszą przeszkodą do tego, aby spółdzielnie energetyczne stały się bardziej popularne. Mamy też bariery instytucjonalne. Prowadzenia tego typu projektów nie ułatwiają problemy w kontaktach z operatorem systemu dystrybucyjnego i brak wsparcia. Ponieważ takich spółdzielni jest w Polsce niewiele, trudno znaleźć grupę społeczną, która będzie gotowa na etapie zerowym wyjąć swój kapitał i zainwestować w taki projekt, nie widząc sprawdzonych tego typu rozwiązań w krajowej przestrzeni – mówi Jakub Szymański. – Musimy przejść tę początkową drogę, popularyzować tę ideę i z czasem z pewnością zyska ona w Polsce na popularności.

Polska Zielona Sieć zwraca uwagę, że ograniczone wsparcie dla energetyki rozproszonej – której filarem są m.in. spółdzielnie energetyczne – było kością niezgody między rządem i organizacjami pozarządowymi w trakcie konsultacji Krajowego Planu Odbudowy. Temat powrócił jednak wraz z akceptacją KPO, w ramach którego Polska otrzyma z UE 36 mld euro dotacji i niskooprocentowanych pożyczek, oraz unijnym planem REPowerEU, który ma pozwolić Wspólnocie ostatecznie odciąć się od paliw kopalnych sprowadzanych z Rosji.