Europejski przemysł tekstylny stoi przed ogromną transformacją. Unia Europejska chce, aby ubrania były trwalsze, łatwiejsze do naprawy i recyklingu, a konsumenci mieli dostęp do wiarygodnych informacji o ich pochodzeniu oraz wpływie na środowisko. Najnowsze wyniki kontroli przeprowadzonych na zlecenie Komisji Europejskiej pokazują jednak, że branża wciąż ma przed sobą długą drogę.
W ramach unijnej kampanii kontrolnej niezgodności wykryto w 37 proc. przebadanych produktów odzieżowych. Problem wykracza daleko poza prawa konsumentów. Nieprawidłowe etykietowanie utrudnia rozwój gospodarki o obiegu zamkniętym, podważa wiarygodność deklaracji środowiskowych i może stanowić jedną z form greenwashingu. Badanie zostało zorganizowane przez Dyrekcję Generalną Komisji Europejskiej ds. Rynku Wewnętrznego, Przemysłu, Przedsiębiorczości oraz MŚP (DG GROW) w ramach projektu Wspólne Działania na rzecz Zgodności Produktów (JACOP) 2025.
Metki często mijają się z rzeczywistością
Łącznie przebadano 132 produkty odzieżowe, w tym bluzki, ubranka dla niemowląt, odzież sportową, bieliznę nocną, szaliki oraz inne wyroby tekstylne wykonane z bawełny, wełny i mieszanek włókien. W 49 przypadkach stwierdzono rozbieżności pomiędzy informacjami podanymi na etykietach a rzeczywistym składem produktów. Kontrolerzy wykryli kilka powtarzających się nieprawidłowości. W części przypadków zgadzał się rodzaj użytych włókien, ale błędnie określono ich udział procentowy. W innych produktach znaleziono tańsze materiały niż te deklarowane przez producenta. Zdarzało się również, że niektóre włókna w ogóle nie występowały w produkcie lub zostały błędnie nazwane.
Najwyższy odsetek niezgodności odnotowano w przypadku szalików, gdzie problem dotyczył aż 80 proc. próbek. W przypadku bluzek było to 54 proc., a ubranek dla niemowląt 25 proc. Szczególnie problematyczne okazały się produkty wykonane z mieszanek włókien naturalnych i syntetycznych – tutaj nieprawidłowości wykryto w 64 proc. przypadków.
To już nie tylko problem konsumencki
Jeszcze kilka lat temu podobne kontrole byłyby przede wszystkim kwestią ochrony konsumentów. Dziś stawką jest znacznie więcej. Branża tekstylna należy do sektorów o największym wpływie na środowisko. Według Komisji Europejskiej odpowiada za znaczące zużycie surowców, wody i energii oraz generuje ogromne ilości odpadów. Dlatego Unia Europejska konsekwentnie buduje nowe regulacje, które mają zmienić sposób projektowania, produkcji i zagospodarowania odzieży.
Kluczowym elementem tych działań jest przyjęta w 2022 roku Strategia UE na rzecz zrównoważonych i cyrkularnych tekstyliów. Zakłada ona, że do końca dekady produkty tekstylne wprowadzane na europejski rynek powinny być trwalsze, łatwiejsze do naprawy, w większym stopniu nadawać się do recyklingu i zawierać więcej surowców wtórnych. Jednocześnie od 2025 roku państwa członkowskie zostały zobowiązane do wdrożenia selektywnej zbiórki tekstyliów. To sprawia, że rzetelna wiedza o składzie materiałowym ubrań staje się jednym z fundamentów skutecznego recyklingu.
Fałszywe metki utrudniają zamykanie obiegu
Nieprawidłowe oznakowanie produktów utrudnia rozwój gospodarki obiegu zamkniętego. Zakłady zajmujące się recyklingiem tekstyliów muszą dokładnie wiedzieć, z jakich włókien wykonano dany produkt, aby dobrać odpowiednią technologię odzysku surowców. Jeżeli informacje umieszczone na metkach są błędne, proces ten staje się bardziej skomplikowany, czasochłonny i kosztowny. Konieczne jest stosowanie dodatkowych metod identyfikacji materiałów, co obniża efektywność całego systemu. To z kolei utrudnia realizację jednego z najważniejszych celów unijnej polityki środowiskowej – ograniczenia ilości odpadów i zwiększenia wykorzystania surowców wtórnych.
Greenwashing pod coraz większą presją
Wyniki kontroli wpisują się również w szerszą walkę Unii Europejskiej z greenwashingiem. Coraz więcej marek modowych buduje swój wizerunek wokół haseł takich jak „eko”, „naturalne”, „zrównoważone” czy „wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu”. Jeżeli jednak podstawowe informacje dotyczące składu surowcowego okazują się nieprawdziwe, pod znakiem zapytania staje również wiarygodność części deklaracji środowiskowych.
Unia Europejska sukcesywnie zaostrza przepisy w tym obszarze. Jednym z kluczowych narzędzi będzie cyfrowy paszport produktu, który ma dostarczać szczegółowych informacji o pochodzeniu surowców, składzie materiałowym, śladzie środowiskowym, możliwościach naprawy i recyklingu produktów. Przedsiębiorstwa będą musiały również coraz dokładniej dokumentować dane dotyczące swoich produktów, a nieuzasadnione lub niepotwierdzone deklaracje środowiskowe będą podlegały większej kontroli.
Zakupy internetowe bardziej ryzykowne
W kampanii uczestniczyły organy nadzoru rynku z Cypru, Danii, Finlandii, Niemiec, Włoch, Litwy, Malty i Portugalii. Łącznie zakupiono 104 produkty w sklepach stacjonarnych oraz 28 przez internet. Badania przeprowadzone w akredytowanym laboratorium we Włoszech wykazały, że niezgodności częściej występowały w przypadku sprzedaży internetowej. Problem dotyczył 46 proc. produktów kupionych online, podczas gdy w sklepach stacjonarnych wskaźnik ten wyniósł 36 proc. Dodatkowo wiele produktów, zwłaszcza importowanych spoza UE i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA), nie zawierało podstawowych informacji o producencie, co utrudnia identyfikację odpowiedzialnych podmiotów oraz egzekwowanie przepisów.
W efekcie organy nadzoru nakazały wycofanie ze sprzedaży 18 produktów, a wobec kolejnych zastosowano działania naprawcze. Łącznie 41 produktów zostało zarejestrowanych w unijnym systemie informacyjno-komunikacyjnym nadzoru rynku.
– Konsumenci i firmy muszą mieć pewność, że etykiety na kupowanej odzieży rzetelnie odzwierciedlają jej skład surowcowy. Kampanie nadzoru rynku pomagają zapewnić, że konsumenci otrzymują to, za co płacą, a przedsiębiorstwa są chronione przed nieuczciwą konkurencją – podkreśliła Vanessa Capurso z DG GROW.

by

