Aż 65 proc. mieszkańców wschodnich województw – podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego – obserwuje wysychanie rzek i jezior w swoim sąsiedztwie, a połowa czuje się współodpowiedzialna za marnowanie zasobów wody, lecz nie zawsze wiedzą, jak temu zapobiec. Równocześnie aż 84 proc. uważa, że w szkołach podstawowych powinno uczyć się dzieci, jak oszczędzać wodę i chronić jej jakość.
Co szósta osoba mieszkająca na wschodzie Polski wskazuje wyczerpywanie się zasobów wody pitnej za jedno z głównych zagrożeń, z jakimi ich region będzie musiał się zmierzyć. To znacznie mniej niż odsetek osób obawiających się wojny (55 proc.) czy bezrobocia (43 proc.). Także mniej niż tych spodziewających się negatywnych konsekwencji niszczenia środowiska (25 proc.) czy zmiany klimatu (19 proc.). To dane z badania opinii przeprowadzonego, jako element projektu „Kropla wiedzy”. Jego organizatorzy zapraszają szkoły do edukacji na temat ochrony zasobów wodnych.
Jest susza, brakuje kontekstu
Tymczasem jedną z najbardziej widocznych konsekwencji zmian klimatu w Polsce jest właśnie susza hydrologiczna. Na początku maja w 75 proc. stacji pomiarowych IMGW na rzekach w Polsce odnotowano niski, a 23 proc. średni stan wody. Przy czym w województwach podkarpackim i lubelskim niski stan na rzekach dominował niemal zupełnie.
Według Europejskiego Obserwatorium Suszy (EDO), pas największego niedoboru wody w glebie ciągnie się od Pomorza przez Wielkopolskę, Kujawy i Mazowsze, aż po Lubelszczyznę i Podkarpacie. Mimo jeszcze wiosennej pory na znacznych obszarach Lubelszczyzny, Mazowsza i Małopolski obowiązuje wysoki poziom zagrożenia pożarowego lasów. Susza w naszym kraju trwa już ponad dekadę. W ostatnich dwóch latach nasiliła się do tego stopnia, że jej efekty w postaci wysychania rzek i jezior widoczne są gołym okiem. Dostrzega je prawie ⅔ respondentów badania przeprowadzonego przez agencję Lata Dwudzieste. Mimo to sporym wyzwaniem jest powiązanie problemów z retencją np. glebową z codziennymi czynnościami. Takim, jak podlewanie domowych ogródków czy długość kąpieli.
Badanie ilościowe i jakościowe objęło mieszkańców województw Polski wschodniej – podlaskiego, lubelskiego i podkarpackiego – w projekcie „Kropla wiedzy, czyli zmiana postaw społecznych poprzez niebiesko-zielone szkoły w Polsce Wschodniej”. Realizują go wspólnie organizacje: Instytut na Rzecz Ekorozwoju i Rodzice dla Klimatu oraz Wyższa Szkoła Informatyki i Zarządzania, a jego adresatami są szkoły podstawowe w tych trzech województwach.
Oszczędzanie wody – domowe czy zbiorowe zadanie?
Aż 61 proc. respondentów twierdzi, że na co dzień używa wody w oszczędny sposób. Połowa zgadza się z twierdzeniem, że oszczędzanie wody jest ich moralnym obowiązkiem. Jednocześnie 18 proc. uważa, że ma prawo używać tyle wody, ile potrzebuje. Z kolei 15 proc. przyznaje, że trudno jest oszczędzać wodę, gdy mieszka się z nastolatkami.
Co czwarta badana osoba (22 proc.) stwierdza, że chciałaby dowiedzieć się więcej, jak można oszczędzać wodę. Motywacja jest przede wszystkim finansowa – badani doskonale sobie zdają sprawę, że oznacza to również oszczędność pieniędzy. Obszarem, który okazuje się budzić szczególnie duże zainteresowanie jest zbieranie deszczówki i wykorzystanie jej w dni bezdeszczowe do podlewania przydomowych ogródków zamiast używania do tego wody z sieci wodociągowej. Już teraz gromadzi ją większość badanych mieszkających w domach.
Badanie pokazuje, że dla wielu osób susza jest abstrakcyjnym problemem „z telewizji” i czują, że nie dotyczy ich bezpośrednio, dopóki nie zabraknie wody w kranie. A póki tutaj nie czuć braku, nie ma też motywacji innej niż finansowa, by skracać kąpiele albo używać zmywarki i pralki w trybie eko. Pamiętajmy tylko, że zanim odczujemy niedobór wody w swoim domu, zobaczymy inne skutki suszy. Takie jak wzrost cen żywności z powodu gorszych planów, pożary lasów i łąk w swojej okolicy czy powodzie błyskawiczne potocznie nazywane „oberwaniem chmury”. Pojawiają się one nagle w letnie południe po paru zupełnie suchych tygodniach – mówi Monika Sadowska z fundacji Rodzice dla Klimatu. – Trzeba zwiększać świadomość, że na poziom zasobu wodnego wpływ ma nie tylko zużycie wody w domach, ale również to, jak dbamy o jej gromadzenie się w terenie. Promujmy zachowanie i ochronę tego co naturalne, jeziorek, oczek wodnych, torfowisk, olsów i borów bagiennych, bo w nich tkwi potencjał retencyjny. Dbajmy o jak najwięcej przyrody, a jak najmniej betonu i sztucznych, szczelnych zbiorników.
Usza w Polsce: dobre chęci i brak wiedzy
Istotnym aspektem utrudniającym kontrolę nad zużyciem wody w domu, jest brak narzędzi. „Rachunek raz na pół roku – i co mam z tego wywnioskować? Nie wiem, ile zużyłam, bo to się rozkłada na wszystkich.” – powiedział badaczom jeden z respondentów z Podlasia. „Jak by był licznik albo jakaś aplikacja, to może bym bardziej zwracał uwagę. A tak to lecą litry i nie wiadomo kiedy” – dodał inny z Podkarpacia. 27 proc. badanych, którzy nie oszczędzają wody mówią, że nie umieją ocenić, jak dużo jej zużywają.
Ta niewiedza łączy się z przekonaniem, że pojedyncze gospodarstwa domowe niewiele znaczą wobec widma kryzysu wodnego. Nawet spośród osób uznających go za zagrożenie dla swojego regionu, większość widzi przyczynę w czynnikach zewnętrznych. Przede wszystkim w mniejszych opadach deszczu i śniegu. Według prognoz, czynniki zewnętrzne (upały, nieregularne błyskawiczne ulewy, mniejsza pokrywa śnieżna) będą odgrywały dużą rolę. Tym bardziej należy się na nie uodpornić. Z kolei jako podmioty odpowiedzialne za zły stan wód wskazywany jest w pierwszej kolejności przemysł. Następnie władze centralne, a dopiero potem działania osób prywatnych. Podobnie jest z odpowiedzialnością za ochronę stanu wody. Ona zdaniem respondentów spoczywać powinna przede wszystkim na władzach samorządowych i centralnych, później osób prywatnych.
Najbardziej cieszy nas wynik badania wskazujący na niemal pełną zgodność mieszkańców wschodniej Polski co do jednej kwestii. Aż 84 proc. osób uważa, że w szkołach podstawowych powinno uczyć się dzieci, jak oszczędzać wodę i chronić ją przed zanieczyszczeniami. Możemy mieć rozbieżne zdania, czy za ochronę wody powinny być odpowiedzialne głównie gospodarstwa domowe, czy bardziej przemysł i rolnictwo oraz władze, ale pewne jest, że za 20 lat we wszystkich tych miejscach pracować będą osoby, które teraz chodzą do szkoły. A dzięki projektom, takim jak nasz, będą mogły spojrzeć na wodę nie jako zasób, który zawsze był, jest i będzie, tylko na wspólne dobro, które warto traktować z troską – mówi Wojciech Szymalski, prezes Instytutu na Rzecz Ekorozwoju.
Rekrutacje do obu części projektu – odbywają się na wspólnej stronie internetowej: www.wodoodporni.edu.pl. Materiały edukacyjne będą dostępne publicznie.
Projekt „Kropla wiedzy, czyli zmiana postaw społecznych poprzez niebiesko-zielone szkoły w Polsce Wschodniej” jest realizowany w ramach Działania FENX.02.04. Adaptacja do zmian klimatu, zapobieganie klęskom i katastrofom priorytetu FENX.02 Wsparcie sektorów energetyka i środowisko, programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko 2021-2027.


