Transparentność czy szara strefa? Kulisy systemu zbiórki i recyklingu elektroodpadów w Polsce

Dwadzieścia lat budowy, miliony ton sprzętu, miliardy złotych w systemie. Polski system gospodarowania elektroodpadami jest już dojrzały. Z rozbudowaną siecią zbiórki, zapleczem przetwarzania i rosnącą świadomością społeczną. Ale widać także napięcia, spory o pieniądze, wpływy. O to, kto naprawdę kontroluje system – rynek czy państwo.

– Główny problem polega na tym, że system prawny nie określa w sposób doskonały obowiązków i praw poszczególnych podmiotów – mówi w podcaście ecoekonomia.pl Grzegorz Skrzypczak, prezes ElektroEko. I dodaje: – To powoduje, że nie zawsze mogą one realizować swoje zadania w sposób prawidłowy i optymalny kosztowo.

Konieczna stabilność i transparentność systemu

To nie jest tylko polska specyfika, ale w Polsce – jak wynika z rozmowy – napięcia są szczególnie widoczne. Zwłaszcza tam, gdzie spotykają się pieniądze i odpowiedzialność. Bo skala jest ogromna. Producenci sprzętu elektrycznego i elektronicznego przekazali na funkcjonowanie systemu już ponad 2,5 miliarda złotych. I chcą wiedzieć, co się z tymi pieniędzmi dzieje.

– Jeżeli producenci płacą takie kwoty, to chcą mieć pełną świadomość, że procesy są realizowane prawidłowo i że nie będą musieli płacić kar – podkreśla Grzegorz Skrzypczak. – Stabilność systemu to również jego transparentność.

Dziś system jej nie gwarantuje w wystarczającym stopniu. A tam, gdzie brakuje przejrzystości, pojawiają się konflikty interesów. I patologiczne mechanizmy. Jednym z nich jest tworzenie organizacji odzysku przez podmioty, które nie mają realnej skali działania.

– Mamy sytuacje, w których ktoś wprowadza 200 kilogramów sprzętu i tworzy organizację odpowiadającą za dziesiątki tysięcy ton. To jest nieporozumienie – mówi wprost Grzegorz Skrzypczak.

Jeszcze poważniejszy problem pojawia się wtedy, gdy te same podmioty kontrolują kilka elementów systemu jednocześnie – finansowanie, przetwarzanie i raportowanie.

– To jest struktura, która z definicji oznacza brak transparentności i nierówność podmiotów – zaznacza prezes ElektroEko.

W tle tej diagnozy pojawia się jeszcze jedno ryzyko: centralizacja, a nawet – w skrajnym scenariuszu – faktyczna nacjonalizacja systemu. To kierunek, który już testowano w Europie. Bez sukcesu.

Alternatywa? Reformy, ale precyzyjne

Więcej danych. lepsze raportowanie, jasne zasady gry. Dopasowanie regulacji do realiów rynku – choćby tak podstawowych jak cykl życia produktów, który dla różnych urządzeń wynosi od kilku do nawet 20 lat.

Dziś system działa. I to często lepiej niż w wielu krajach UE. Polska ma dobre technologie przetwarzania i wysokie wskaźniki zbiórki, ale jednocześnie stoi na rozdrożu. Kolejne lata zdecydują, czy pozostanie systemem rynkowym, może skręci w stronę centralnego zarządzania czy zachowa równowagę między efektywnością, kosztami a kontrolą.

Główna » Podcast ecoekonomia.pl » Transparentność czy szara strefa? Kulisy systemu zbiórki i recyklingu elektroodpadów w Polsce