Segregacja śmieci – deklaracje, a rzeczywistość

jak segregować śmieci
jak segregować śmieci

Z prowadzonych cyklicznie przez EKObarometr badań dotyczących segregacji śmieci wynika, że aż 96 proc. Polaków deklaruje, że sortuje odpady. Około 70 proc. badanych dostrzegło, że od momentu wdrożenia ogólnokrajowego systemu segregacji (JSSO) zaczęło częściej segregować odpady. Jednocześnie ponad 70 proc. osób segregujących śmieci czuje się lepszymi ludźmi z tego powodu. Dane napawają optymizmem. Jednak jaka jest rzeczywistość?

Deklaracje, a realizacja

Specjaliści od badań opinii publicznej mówią, że w niektórych sytuacjach występuje duża rozbieżność między tym, co ankietowani mówią, a tym jaka jest prawda. Wielu z nas często chce pokazać się z lepszej strony, mimo że są to badania anonimowe. Dlatego odpowiadamy tak, jak chcielibyśmy się zaprezentować. Jak wynika z analiz prowadzonych dla RLG tylko 40 proc. Polaków dzieli wszystkie odpady na 5 frakcji. Z kolei 14 proc. nie segreguje w ogóle lub robi to w sposób mocno wybiórczy. W tych wynikach szczególnie zaskakujące są dane dotyczące pokolenia Z, które tak mocno utożsamiane jest z ekologią i troską o klimat. Badanie ujawniło, że młodzi ludzie dwukrotnie częściej niż generacja baby boomers nie segregują odpadów.

Brak wiedzy i zmieniające się przepisy

Jedną z głównych przyczyn takiej rozbieżności pomiędzy badaniami, a rzeczywistością jest brak wiedzy lub obiegowe mity. Chyba najbardziej popularnym z nich jest ten, że wszystkie odpady trafiają do jednej śmieciarki, co dla niektórych jest potwierdzeniem, że nie ma sensu ich segregować. 

Drugą przyczyną jest brak wiedzy lub tylko powierzchowna orientacja w temacie. Blisko 90 proc. badanych dzieli odpady na szkło, metale i tworzywa sztuczne. Minimalnie mniej na papier (84 proc.), a jedynie 62 proc. segreguje bioodpady. 26 proc. przyznaje, że ma problem z wyborem właściwego pojemnika. O ile większość badanych wie, jak postąpić ze szklaną butelką czy pojemnikiem po jogurcie, to nie radzą sobie z pękniętą szklanką (74 proc. błędnych odpowiedzi), kartonem po napoju (49 proc. błędnych wskazań), zużytym ręcznikiem papierowym czy paragonem (odpowiednio 53 proc. i 71 proc. błędnych odpowiedzi).

Dla ścisłości należy wspomnieć, że regulacje w tym zakresie często się zmieniają. Niektóre zasady nie są intuicyjne, jak np. pęknięta szklanka, zużyte ręczniki papierowe czy tacki aluminiowe. Oprócz tego dodatkowo kilka lat temu w niektórych miastach, jak np. w Gdańsku śmieci dzielone były na 3 frakcje: butelki, „mokre” i całą resztę. System działał sprawnie, ale ze względu na nowe regulacje unijne, musiał zostać zmieniony.

Zmiana przyzwyczajeń i świadomość ekologiczna

Z obserwacji, jak segreguje się śmieci we wspólnotach, wyłania się dość smutny obraz nonszalancji wielu ludzi. Wyrzucają oni odpady do przypadkowych kubłów, na przykład do tych, które są otwarte. Jest to zupełnie bezkarne działanie, a ewentualne konsekwencje ponosić będą całe wspólnoty. Nie jest to pewnie zjawisko powszechne, ale pokazuje potrzebę informacji i edukacji. Dane badawcze mówią, że w domach jednorodzinnych poziom segregacji odpadów jest wyższy niż w blokach. Wynika to najpewniej z rozproszenia odpowiedzialności. 

Jak temu zaradzić?

Po pierwsze, edukacja nie tylko w szkołach, ale głównie wśród dorosłych. Po drugie, wyraźne i czytelne oznaczenie na opakowaniach, wskazujące do jakiego pojemnika je wyrzucić. Trzecią kwestią jest ściślejsza kontrola jakości segregacji śmieci przez ludzi. No i po czwarte, ograniczanie ilości produkowanych odpadów. W tym obszarze najbardziej potrzebna jest zmiana naszego myślenia i nawyków.