Limity turystów w głównych atrakcjach turystycznych

Co nas skłania do podróżowania? Wśród głównych powodów są przeżycie prawdziwych przygód, poznanie ciekawych miejsc, zaznajomienie się z lokalną kulturą, kuchnią i tradycjami, nawiązanie kontaktów z mieszkańcami. W erze cyfrowej przygotowanie takiej wycieczki stało się bardzo proste, a znalezienie ciekawych i oryginalnych miejsc nie wymaga wielkiego zaangażowania. Można się spodziewać, że internet będzie zachęcał do podróżowania poza utarte szlaki, do mniej popularnych miejsc. Jednak rzeczywistość okazuje się zupełnie odwrotna. 

Wśród turystów widać, że podążają za trendami internetowymi. Ten efekt stadny powoduje gwałtowny wzrost zainteresowania najpopularniejszymi kierunkami. Recenzje internetowe, czy informacje zamieszczane w postach w mediach społecznościowych zwykle koncentrują się na tych samych miejscach i atrakcjach. Do tego algorytmy, które „podbijają” zasięgi i promują i tak oblegane miejsca. To prowadzi do przeładowania najsłynniejszych zabytków czy miast, ponad miarę. Między innymi dlatego od niedawna wprowadzane są ograniczenia ilościowe dla turystów.

Grecja

Akropol wprowadza limity wizyt. Według oceny konserwatorów zabytków oraz ekspertów UNESCO zbyt duża liczba odwiedzających może szkodzić temu cennemu zabytkowi. W 2022 roku dzienna liczba turystów w tym miejscu przekraczała często 23 000. Dlatego od września 2023 wprowadzono dzienny limit w wysokości 22 000 osób. Od kwietnia przyszłego roku władze Grecji zapowiadają podobne limity w innych najpopularniejszych zabytkach w tym kraju. Bilety będą udostępniane tylko przez internet.

Włochy

W tym kraju na niektórych plażach Sardynii zaczęto wymagać od ludzi rezerwowania miejsc wstępu przez internet. Władze Wenecji zarządziły pobieranie opłat za wejście do historycznej części miasta oraz wprowadzono limity ilościowe. Od wiosny 2024 r. turyści zapłacą za wejście do miasta 5€ od osoby za każdy dzień.

Francja

Luwr w Paryżu, który w 2022 przyciągnął prawie osiem milionów zwiedzających, ograniczył już wstęp do 30 000 dziennie. Dodatkowo władze tego największego muzeum na świecie planują przesunąć Mona Lisę do osobnego budynku, żeby udrożnić pozostałe sale, gdyż zdecydowana większość odwiedzających tłoczy się tylko po to, by rzucić okiem na ten jeden obraz.

Ograniczenia wprowadzane przez władze miast czy instytucje, spowodują utrudnienia i niedogodności dla turystów. Jest to jednak nieuniknione rozwiązanie szczególnie w miastach, do których przyjeżdża nawet 10 razy więcej turystów rocznie niż jest stałych mieszkańców. Ważne, żeby restrykcje ilościowe nie były jedynymi narzędziami w walce z „overtourismem”. Kluczowe jest opracowanie całościowych strategii w walce z problemem, które z jednej strony włączą lokalną społeczność oraz przedsiębiorców i uwzględnią ich interesy. Z drugiej zaś wykorzystają najnowsze technologie. Tu nie ma prostych i szybkich metod, a proces tworzenia takich kompleksowych rozwiązań może potrwać nawet kilka lat. Ważne, żeby odbywało się to przy zaangażowaniu branży turystycznej, mieszkańców i lokalnego biznesu. 

Planując wyjazdy trzeba wziąć pod uwagę te opłaty i limity. Trzeba liczyć się z tym, że z roku na rok restrykcje będą rosły. Warto zmienić własne nawyki i wybierać popularne destynacje wtedy, gdy jest tam najmniejszy ruch turystyczny. Jeśli do tego nie będziemy podążać ślepo za tłumem i „instagramowymi” miejscami i wybierzemy mniej popularne kierunki, to unikniemy tłumów i wysokich cen, a wrażenia i wspomnienia z takiego wyjazdu będą lepsze.