Wojna z oszustami trwa. Jak system kaucyjny broni się przed fraudami

Jak system kaucyjny broni się przed fraudami

Pierwsze miesiące funkcjonowania systemu kaucyjnego przyniosły nie tylko miliony zwróconych opakowań, ale również pierwsze próby wyłudzeń. W internecie można znaleźć oferty sprzedaży naklejek z oznaczeniem kaucji, pojawiają się informacje o kopiowaniu kodów kreskowych, a producenci automatów prześcigają się w zapewnieniach o coraz skuteczniejszych zabezpieczeniach wykorzystujących sztuczną inteligencję.

Czy oznacza to, że system kaucyjny skazany jest na nieustanną walkę z oszustami? Niekoniecznie. Jak przekonuje Anna Sapota, ekspertka ds. gospodarki cyrkularnej i systemu kaucyjnego, największym zabezpieczeniem nie jest pojedyncza technologia, lecz połączenie odpowiednio zaprojektowanych urządzeń, analizy danych i doświadczenia operatorów systemu.

Automat widzi znacznie więcej niż kod kreskowy

W debacie o fraudach często pojawia się przekonanie, że automat przyjmujący opakowania sprawdza jedynie kod EAN. W rzeczywistości urządzenia analizują znacznie więcej parametrów.

Maszyna rozpoznaje kod kreskowy, ale to dopiero początek. Sprawdza także wagę, materiał, wymiary opakowania, a częściowo nawet jego kształt. W przypadku butelek PET weryfikuje również charakterystyczne elementy konstrukcyjne. Wszystkie te informacje porównuje z danymi zapisanymi w bazie – wyjaśnia Anna Sapota.

Oznacza to, że samo skopiowanie kodu kreskowego nie wystarczy. Opakowanie musi odpowiadać parametrom zapisanym w systemie. Jeśli waga, materiał czy wymiary nie zgadzają się z danymi referencyjnymi, urządzenie może odrzucić taki zwrot.

Ekspertka zwraca uwagę, że równie ważna jak samo urządzenie jest jakość bazy danych.

To właśnie z niej korzysta automat. Jeżeli baza jest kompletna i aktualna, możliwości weryfikacji są znacznie większe – podkreśla.

AI nie zastępuje człowieka. Szuka anomalii

Producenci automatów coraz częściej podkreślają wykorzystanie sztucznej inteligencji. Nie oznacza to jednak, że AI samodzielnie decyduje, czy doszło do oszustwa. Jej zadaniem jest przede wszystkim wychwytywanie nietypowych wzorców.

Sztuczna inteligencja nie siedzi i nie mówi: „to jest oszust”. Jej zadaniem jest wychwycenie odchyleń od normy. Jeżeli nagle pojawia się sto identycznych kodów kreskowych pod rząd albo sklep, który zwykle przyjmuje sto opakowań dziennie, zaczyna przyjmować kilka tysięcy, to jest sygnał, że warto to sprawdzić – mówi ekspertka.

To właśnie analiza danych odgrywa dziś coraz większą rolę. Operatorzy obserwują, jak zachowuje się system i szukają sytuacji odbiegających od codziennych wzorców.

ak system kaucyjny broni się przed fraudami: podejrzane transakcje można przeanalizować

Co ważne, nie każda próba wyłudzenia musi zostać wykryta w chwili oddawania opakowań. System pozostawia po sobie cyfrowy ślad, który można później przeanalizować.

Operator może wrócić do konkretnej transakcji. Ma zdjęcia wykonane przez automat, może sprawdzić zawartość worka z opakowaniami, a jeśli sklep dysponuje monitoringiem, również nagrania. To pozwala zweryfikować, czy rzeczywiście doszło do próby wyłudzenia – tłumaczy Anna Sapota.

To podejście przypomina systemy stosowane w bankowości. Tam również wiele prób oszustwa wykrywanych jest nie w momencie wykonania przelewu, lecz dzięki późniejszej analizie zachowań odbiegających od normy.

Skala ma większe znaczenie niż pojedyncza butelka

Zdaniem ekspertki pojedyncze próby oszustwa nie stanowią największego zagrożenia dla systemu. Aby wyłudzenie było opłacalne, należałoby oddać bardzo dużą liczbę fałszywych opakowań.

Jeżeli producent deklaruje, że wprowadził na rynek określoną liczbę opakowań, a nagle okazuje się, że zwrotów jest podejrzanie dużo, to pojawia się sygnał alarmowy. Takie sytuacje można analizować – mówi.

Dlatego operatorzy patrzą nie tylko na pojedyncze zwroty, ale również na dane dotyczące całych sklepów, regionów czy konkretnych produktów.

System wciąż się uczy

Ekspertka zwraca uwagę, że polski system kaucyjny działa zbyt krótko, aby można było precyzyjnie określić, jakie poziomy zwrotów są naturalne. Na wyniki wpływa sezonowość, pogoda, promocje, wakacje czy duże wydarzenia sportowe.

Dzisiaj operatorzy nie są jeszcze w stanie powiedzieć, ile opakowań konkretnej marki powinno wracać do systemu w lipcu czy w grudniu. Takie modele buduje się na podstawie danych z kilku lat. Dopiero wtedy łatwiej będzie wychwycić rzeczywiście nietypowe sytuacje – podkreśla.

Na razie system cały czas zwiększa skalę działania, dlatego historyczne dane dopiero się tworzą.

Kolejne zabezpieczenia będą pojawiać się stopniowo

Rozwój systemu oznacza również rozwój zabezpieczeń. Jednym z pomysłów jest automatyczne zakończenie transakcji po oddaniu określonej liczby identycznych opakowań lub wezwanie pracownika sklepu do sprawdzenia zwrotu.

– Kluczowa jest jakość bazy danych i regularne aktualizowanie oprogramowania. Ale równie ważna będzie współpraca producentów automatów z operatorami, którzy analizują dane i podpowiadają, jakie zabezpieczenia warto wprowadzić – mówi ekspertka.

Jednocześnie przestrzega przed zbyt restrykcyjnymi rozwiązaniami.

Jeżeli automat będzie zatrzymywał każdą osobę oddającą 20 takich samych butelek, może to utrudnić życie również uczciwym konsumentom. Wielu z nas kupuje po prostu te same produkty – zauważa.

Dlatego producenci urządzeń i operatorzy będą musieli znaleźć równowagę pomiędzy bezpieczeństwem systemu a wygodą użytkowników.

Czy przyszłością jest serializacja?

Jednym z rozważanych kierunków rozwoju jest serializacja opakowań, czyli nadawanie każdej butelce lub puszce indywidualnego numeru identyfikacyjnego. Takie rozwiązanie praktycznie uniemożliwiłoby wielokrotne wykorzystanie tego samego oznaczenia. Anna Sapota uważa jednak, że sama walka z fraudami może nie uzasadniać kosztów takiego rozwiązania.

Jeżeli serializacja będzie przynosiła dodatkowe korzyści producentom, na przykład w zarządzaniu łańcuchem dostaw czy logistyką, wtedy może okazać się opłacalna. Sam system kaucyjny nie musi być wystarczającym argumentem do tak dużej inwestycji – ocenia Sapota.

Niemcy pokazują inną drogę

Ciekawym przykładem jest niemiecki system kaucyjny. Tam oprócz kodu kreskowego automaty weryfikują również specjalne oznaczenie wykonane dedykowanym tuszem, widocznym wyłącznie dla odpowiednich czytników.

Specjalna farba jest kontrolowana przez organizację zarządzającą systemem. Dzięki temu znacznie trudniej przygotować fałszywe opakowania na większą skalę – wyjaśnia ekspertka.

To rozwiązanie powstało po pierwszych doświadczeniach niemieckiego systemu i znacząco ograniczyło liczbę prób wyłudzeń.

Wyścig, który nigdy się nie skończy

Ekspertka nie ma wątpliwości, że wraz z rozwojem systemu będą pojawiały się kolejne próby jego obejścia. Jednocześnie rozwijane będą narzędzia służące do ich wykrywania. Największą przewagą systemu kaucyjnego nie jest jednak pojedyncza technologia ani sztuczna inteligencja. Jest nią możliwość analizowania milionów danych i wykrywania zachowań odbiegających od normy.

Nie istnieje system, którego nie da się próbować oszukać. Pytanie brzmi, czy będzie się to opłacało. Im więcej danych zbiera system i im lepiej potrafi analizować anomalie, tym trudniej zbudować model oszustwa, który przyniesie realny zysk – podsumowuje Anna Sapota.

To właśnie analiza danych, doświadczenie operatorów oraz stopniowe doskonalenie algorytmów mogą sprawić, że próby wyłudzeń pozostaną marginesem funkcjonowania systemu kaucyjnego, a nie jego realnym problemem.

Główna » Eko biznes » System kaucyjny i ROP » Wojna z oszustami trwa. Jak system kaucyjny broni się przed fraudami