Polska stoi przed obowiązkiem wdrożenia zmian w zakresie funkcjonowania rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) – mechanizmu, który przenosi koszty gospodarowania odpadami opakowaniowymi na firmy wprowadzające produkty w opakowaniach. Projekt ustawy UC100, przygotowywany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, wzbudza jednak coraz większe kontrowersje. Szczególnie w sektorze rolno-spożywczym, który odpowiada za około 60 proc. opakowań trafiających na rynek.
W centrum debaty pozostaje pytanie: jak pogodzić cele środowiskowe z bezpieczeństwem żywnościowym i konkurencyjnością polskiego przemysłu spożywczego?
Rolnictwo w centrum debaty o odpadach
Choć temat gospodarki odpadami kojarzony jest przede wszystkim z resortem klimatu, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podkreśla, że projekt ma bezpośredni wpływ na funkcjonowanie całego łańcucha żywnościowego.
– Przemysł rolno-spożywczy ma bezpośredni wpływ na rozwój rolnictwa w Polsce. O ile samo rolnictwo stanowi kilka procent PKB, to już przemysł rolno-spożywczy odpowiada za około 14 proc. gospodarki. Jego rozwój jest równoznaczny z rozwojem polskiego rolnictwa, dlatego nasze uzgodnienia dotyczące ustawy są absolutnie kluczowe – podkreśla w podcaście ecoekonomia.pl Małgorzata Gromadzka, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Resort rolnictwa nie kwestionuje samej idei ROP. Wskazuje jednak, że wdrażanie zmian należy rozłożyć w czasie i konsultować z branżą. Szczególne obawy budzą koszty dostosowania do nowych wymogów opakowaniowych. W tym konieczność modernizacji linii technologicznych i przejścia na bardziej ekologiczne rozwiązania.
Koszty mogą wzrosnąć nawet czterokrotnie
Jak wynika z raportu przygotowanego przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB, skutki ekonomiczne proponowanych regulacji mogą być znaczące.
– Sektor rolno-spożywczy jest jednym z filarów polskiej gospodarki i odpowiada za około 15 proc. krajowego eksportu. Z naszych badań wynika, że proponowane zmiany mogą oznaczać nawet dwu-, trzy- czy czterokrotny wzrost kosztów związanych z obrotem opakowaniami – szczególnie w sektorze mleczarskim i mięsnym – mówi prof. Sebastian Jarzębowski z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB.
Ekspert zaznacza, że branża spożywcza działa na niskich marżach, a zdolność absorbcji dodatkowych kosztów jest ograniczona. To może oznaczać przerzucenie części obciążeń na konsumentów lub presję cenową na producentów rolnych.
– Przedsiębiorstwa będą musiały szukać oszczędności albo przełożyć koszty na ceny produktów. Jednocześnie dla wielu małych i średnich firm wzrost obciążeń może oznaczać utratę rentowności, a nawet eliminację z rynku – ostrzega profesor.
Spór o centralizację i przewidywalność systemu
Jednym z najbardziej krytykowanych elementów projektu jest odejście od modelu rynkowego na rzecz bardziej scentralizowanego systemu zarządzania opłatami.
Zdaniem branży niepewność dotycząca wysokości przyszłych stawek i ograniczony wpływ producentów na mechanizm ich ustalania mogą utrudnić planowanie inwestycji.
– Każdy przedsiębiorca potrzebuje stabilności prawa i przewidywalności kosztów. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której arbitralne decyzje administracyjne wpływają na konkurencyjność całych sektorów gospodarki – wskazuje Małgorzata Gromadzka.
Dodatkowym wyzwaniem pozostają opakowania wielomateriałowe, wykorzystywane przez około 70 proc. producentów żywności. Są one trudniejsze w recyklingu, ale jednocześnie kluczowe dla bezpieczeństwa produktów i eksportu, ponieważ wydłużają trwałość żywności oraz chronią ją w transporcie.
Czy kompromis jest możliwy?
Zarówno przedstawiciele resortu rolnictwa, jak i eksperci przekonują, że kompromis między ochroną środowiska a interesami gospodarki jest możliwy. Warunkiem ma być dialog z branżą, odpowiednie vacatio legis oraz rozwiązania wspierające transformację technologiczną przedsiębiorstw.
– Nie jesteśmy przeciwni ochronie środowiska. Chodzi o to, żeby zrobić to z głową – dać sektorowi czas na dostosowanie i wypracować rozwiązania, które nie zagrożą bezpieczeństwu żywności ani konkurencyjności eksportu – podsumowuje Małgorzata Gromadzka.
Inspiracji można szukać w innych państwach UE. Przykładem jest m.in. Francja, rozwijająca system ekomodulacji opłat oraz Włochy, gdzie udało się połączyć współpracę producentów i samorządów z zachowaniem mechanizmów rynkowych. Dla Polski kluczowe będzie znalezienie własnego modelu – takiego, który ograniczy wytwarzanie odpadów, ale nie osłabi jednego z najważniejszych sektorów gospodarki.


