Unia Europejska wymusza rewolucję w podejściu do opakowań. Już od 2025 roku butelki PET będą musiały zawierać co najmniej 25 proc. recyklatu. Pod koniec dekady podobne wymagania obejmą większość plastikowych opakowań. Polska jednak wciąż ma problem z podstawą systemu – selektywną zbiórką.
Obecnie zbieramy selektywnie mniej niż połowę odpadów opakowaniowych. Reszta trafia do odpadów zmieszanych i jest zbyt zanieczyszczona, by trafić do recyklingu – często kończy jako paliwo w cementowniach lub na składowiskach.
– Technologicznie jesteśmy przygotowani, ale zawodzi czynnik ludzki. Opakowania u nas są podobne do tych w Niemczech czy Czechach. Różni nas jedno – zachowania mieszkańców – mówi w podcaście ecoekonomia.pl Jakub Tyczkowski, prezes Organizacji Odzysku Opakowań Rekopol.
Aby osiągnąć unijne cele, Polska musi:
- Znacząco zwiększyć jakość i ilość selektywnej zbiórki w gospodarstwach domowych,
- inwestować w nowoczesne sortownie, które potrafią rozdzielić nawet trudne frakcje,
- uczyć obywateli, by zrozumieli, że ich codzienne decyzje naprawdę mają wpływ.
– To nie wielka filozofia – wrzucić butelkę do żółtego worka. Ale to właśnie te drobne decyzje codziennie budują lub rujnują system recyklingu – mówi Jakub Tyczkowski.

by 
