Hodowla ryb bliżej gospodarki obiegu zamkniętego. Ważne dane FAO

Hodowla ryb

Hodowla ryb i innych organizmów wodnych, czyli akwakultura, odpowiada już za 53 proc. światowej produkcji zwierząt wodnych. Według najnowszego raportu FAO sektor osiągnął w 2024 roku rekordowy poziom 103 mln ton. Jednocześnie rosnąca produkcja ryb hodowlanych nie przekłada się na proporcjonalny wzrost połowów dzikich ryb przeznaczanych na produkcję mączki i oleju rybnego.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) w raporcie „Stan światowego rybołówstwa i akwakultury 2026” wskazuje na szybki rozwój hodowli ryb i innych organizmów wodnych. Akwakultura obejmuje m.in. hodowlę ryb, skorupiaków i mięczaków w kontrolowanych warunkach. W odróżnieniu od rybołówstwa, które polega na pozyskiwaniu ryb ze środowiska naturalnego, hodowla odbywa się w gospodarstwach rybackich, stawach, zbiornikach czy specjalnych instalacjach.

W 2024 roku produkcja zwierząt wodnych w hodowli osiągnęła 103 mln ton, a jej wartość wyniosła 371 mld dolarów. FAO prognozuje, że do 2034 roku światowa produkcja zwierząt wodnych wzrośnie do 214 mln ton. To właśnie hodowla ma odpowiadać za zdecydowaną większość tego wzrostu.

Więcej ryb hodowlanych, ale nie więcej presji na oceany

Jednym z istotnych wniosków raportu jest zmiana sposobu wykorzystania dzikich zasobów rybnych. Mimo dynamicznego rozwoju hodowli udział światowych połowów przeznaczanych na produkcję mączki i oleju rybnego spadł z około 32 proc. w latach 90. do około 20 proc. obecnie. FAO zwraca również uwagę, że całkowita produkcja mączki i oleju rybnego pozostaje od połowy lat 2000. względnie stabilna. Średnio jest to około 5 mln ton mączki rybnej i 1 mln ton oleju rocznie. Oznacza to, że rozwój hodowli ryb nie musi automatycznie oznaczać zwiększania presji na dzikie populacje.

Produkty uboczne wracają do obiegu

Jeszcze ciekawszy z punktu widzenia gospodarki obiegu zamkniętego jest sposób, w jaki zmienia się produkcja pasz dla hodowanych ryb. Według FAO coraz większe znaczenie mają produkty uboczne powstające podczas przetwarzania ryb. W 2024 roku odpowiadały one za 34 proc. światowej produkcji mączki rybnej. W przypadku oleju rybnego udział produktów ubocznych sięgnął 54 proc. Oznacza to, że surowiec, który wcześniej mógł być traktowany jako odpad procesu przetwórczego, coraz częściej pozostaje w gospodarczym obiegu i jest wykorzystywany do produkcji kolejnych produktów. To jeden z elementów tzw. Błękitnej Transformacji, której FAO poświęca znaczną część raportu. Jej założeniem jest rozwój systemów żywności wodnej, które mają być jednocześnie produktywne, odporne i bardziej zrównoważone.

Polska hodowla pstrąga chce być częścią tej zmiany

Do tych trendów odnosi się Stowarzyszenie Producentów Ryb Łososiowatych (SPRŁ), zrzeszające polskich hodowców pstrąga. Organizacja wskazuje, że część założeń Błękitnej Transformacji jest już obecna w krajowej hodowli.

Prawdziwa ekologia w branży rybnej to czysta woda, dobrostan ryb i lokalność. To są dokładnie wartości, które nazywa się dziś „Błękitną Transformacją” – mówi Anna Pyć, wiceprezes SPRŁ.

Stowarzyszenie wskazuje również na znaczenie systemu certyfikacji „Nasz Pstrąg”. Ma on pozwalać na większą przejrzystość pochodzenia ryb i warunków ich hodowli.

Wybierając polskiego pstrąga, konsument staje się jej aktywnym uczestnikiem – dodaje Anna Pyć.

Rozwój hodowli ryb oznacza jednak nie tylko wzrost produkcji żywności. Coraz ważniejsze staje się również ograniczanie wykorzystania zasobów naturalnych i zagospodarowanie surowców powstających w innych procesach. W tym kontekście wykorzystanie produktów ubocznych przetwórstwa ryb pokazuje, że również produkcja żywności wodnej może coraz mocniej wpisywać się w zasady gospodarki obiegu zamkniętego.