Czy Polska psuje wspólny rynek? Europejska krytyka projektu ROP

ROP

45 organizacji branżowych z całej Europy, w tym Konfederacja Lewiatan, apeluje do polskich władz o wycofanie się z planów wdrożenia państwowego modelu rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Eksperci ostrzegają, że projekt ustawy nie wspiera gospodarki obiegu zamkniętego, lecz grozi biurokratycznym paraliżem i wzrostem kosztów.

To już kolejny apel międzynarodowych organizacji branżowych w tej sprawie. Kilka miesięcy temu podobne stanowisko zajęło 58 stowarzyszeń z różnych państw UE. Dzisiejszy apel – podpisany przez 45 organizacji reprezentujących producentów żywności, kosmetyków, napojów, przemysł opakowaniowy i związki pracodawców – potwierdza narastające obawy.

Dlaczego europejskie firmy zabierają głos?

Choć ROP to krajowe narzędzie legislacyjne, jego wdrożenie wpływa na funkcjonowanie całego rynku unijnego. Przedsiębiorcy z branży opakowaniowej, spożywczej czy kosmetycznej działają w wielu państwach członkowskich, dlatego sposób implementacji przepisów w jednym z nich może zaburzyć warunki konkurencji, efektywność systemów zbiórki oraz swobodny przepływ towarów.

– Ideą regulacji europejskich jest harmonizacja prawa w taki sposób, aby w możliwie największym stopniu ujednolicić przepisy w całej wspólnocie. Cele i wymogi środowiskowe są wspólne dla wszystkich państw UE – dlatego również krajowe regulacje dotyczące opakowań powinny być zgodne z prawem unijnym. Jeśli model przyjęty w Polsce okaże się sprzeczny z unijnymi wytycznymi lub nadmiernie kosztowny, skutki odczują nie tylko krajowi przedsiębiorcy, lecz także europejscy producenci i konsumenci – tłumaczy Piotr Mazurek, ekspert Konfederacji Lewiatan ds. gospodarki obiegu zamkniętego.

Państwowy model grozi paraliżem i wzrostem kosztów

Projekt ustawy zakłada, że Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) będzie jedynym podmiotem zarządzającym systemem ROP. Producenci mieliby wnosić opłaty, a gminy i firmy odpadowe – ubiegać się o zwrot środków. Ten mechanizm – zdaniem branży – oznacza odebranie producentom wpływu na sposób finansowania recyklingu, co stoi w sprzeczności z unijną zasadą rozszerzonej odpowiedzialności.

Eksperci ostrzegają, że system wymagający skomplikowanej sprawozdawczości i audytów może prowadzić do biurokratycznego paraliżu, a środki – zamiast wspierać recykling – trafią do budżetu państwa.

Polska – zamiast iść tą drogą – powinna korzystać ze sprawdzonych rozwiązań, które faktycznie wspierają cele gospodarki obiegu zamkniętego – wskazuje Piotr Mazurek.

Ryzyko niezgodności z unijnym prawem

Zgodnie z dyrektywą ramową o odpadach (art. 8a), środki wpłacane przez wprowadzających produkty na rynek mają pokrywać koszty selektywnej zbiórki, transportu i przetwarzania odpadów – po uwzględnieniu dochodów ze sprzedaży surowców wtórnych, ponownego użycia i nieodebranych kaucji. Tymczasem polski model – w ocenie sygnatariuszy apelu – może doprowadzić do przekierowania środków z inwestycji w infrastrukturę odpadową na inne cele, niekoniecznie środowiskowe.

ROP zagrożeniem dla rynku opakowań?

Organizacje branżowe ostrzegają, że obecne przepisy mogą doprowadzić do wycofania z rynku wielu typów opakowań – nawet tych zaprojektowanych zgodnie z wymaganiami unijnego rozporządzenia PPWR. W dłuższej perspektywie odbije się to nie tylko na producentach, ale i na konsumentach – poprzez wyższe ceny produktów i ograniczoną dostępność opakowań.

Węgierski przykład jako ostrzeżenie

Za ilustrację zagrożeń stawiany jest przykład Węgier, gdzie wprowadzono zbliżony model państwowy. Według danych Eurostatu, poziom recyklingu opakowań wynosi tam 42,4 proc., podczas gdy unijna średnia to 65,4 proc.

Doświadczenia innych krajów pokazują, że jest to ślepa uliczka – dodaje Mazurek.