Dla większości konsumentów system kaucyjny sprowadza się do prostego schematu: kupić napój, oddać opakowanie, odzyskać kaucję. W przestrzeni publicznej właśnie taki obraz dominuje – pojawiają się memy o kolejkach do automatów, dyskusje o wysokości kaucji czy o problemach ze zwrotem butelek. Tymczasem za tym, pozornie prostym mechanizmem, stoi jeden z najbardziej złożonych systemów logistyczno-regulacyjnych, jakie w ostatnich latach budowano w Polsce.
To jest łańcuch powiązanych ze sobą naczyń, w których jednak to konsument jest najważniejszy. W moim przekonaniu konsument jest absolutnie w centrum tego systemu. Ani producent napojów nie zrealizuje swoich obowiązków, ani operator nie zbierze tyle, ile powinien, jeżeli konsument nie będzie wiedział, co zrobić z tym zużytym opakowaniem – mówi w podcaście ecoekonomia dr Katarzyna Barańska z kancelarii Osborne Clarke.
Producent musi zebrać 77 proc. opakowań
Fundamentem systemu są unijne przepisy wynikające z dyrektywy Single Use Plastic. Nakładają one na producentów napojów obowiązek selektywnej zbiórki opakowań po swoich produktach. Do osiągnięcia jest poziom 77 proc., a w kolejnych latach aż 90 proc.
To właśnie producenci stoją więc na początku całego procesu. Muszą zorganizować system, który pozwoli osiągnąć wymagane poziomy zbiórki. W Polsce mogą zrobić to wyłącznie poprzez udział w systemie kaucyjnym.
Dr Barańska zwraca uwagę, że wiele elementów polskiego modelu wykracza poza wymagania unijne. Dotyczy to między innymi szklanych butelek zwrotnych.
Butelka szklana zwrotna jest polską nadregulacją. W innych krajach funkcjonuje w ramach prywatnych systemów zwrotu, ale nie razem z puszką i butelką plastikową. To było wielkie nieszczęście dla butelki zwrotnej, że ona w ogóle w tym systemie kaucyjnym się znalazła – ocenia ekspertka.
Operatorzy konkurują ze sobą jak nigdzie indziej w Europie
Aby realizować obowiązki ustawowe, producenci tworzą lub wybierają operatorów systemu kaucyjnego. Są to specjalne spółki odpowiedzialne za organizację zbiórki, logistykę, rozliczenia oraz współpracę z handlem.
Problem polega na tym, że polski model jest wyjątkowy w skali Europy. W przeciwieństwie do innych państw, gdzie operatorzy są podzieleni geograficznie lub funkcjonalnie, w Polsce konkurują ze sobą bezpośrednio.
Nie ma takiego drugiego systemu kaucyjnego na świecie, w którym byłoby wielu operatorów konkurujących ze sobą na wprost. Polska to naprawdę jedyny taki przypadek. Nie jest zaskoczeniem, że konkurentom rynkowym jest się dosyć trudno dogadać – podkreśla dr Barańska.
Dodatkowym wyzwaniem jest skala rynku. Polska należy do największych systemów kaucyjnych w Europie. Oznacza to ogromne wolumeny opakowań, skomplikowaną logistykę i konieczność współpracy tysięcy punktów handlowych.
Handel nadal uczy się systemu
Jednym z najważniejszych ogniw systemu jest handel. To sklepy przyjmują opakowania i mają bezpośredni kontakt z konsumentem. Według danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska podpisano już dziesiątki tysięcy umów z punktami handlowymi, jednak poziom przygotowania rynku nadal jest nierówny.
W dużych sieciach system działa coraz sprawniej. Problem częściej pojawia się w mniejszych miejscowościach i małych sklepach. Zdaniem ekspertki główną przyczyną jest brak spójnej edukacji.
Przepisy dotyczące systemu kaucyjnego nie wskazują dokładnie, kto ma się zająć edukacją wokół niego. Wszyscy przerzucali się tą odpowiedzialnością. Ta edukacja jest absolutnie kluczowa, szczególnie w pierwszych miesiącach funkcjonowania systemu – mówi dr Barańska.
Jak dodaje, część placówek handlowych nawet nie wie o obowiązkach informacyjnych, za których niewypełnienie grożą kary. Dotyczy to choćby konieczności wywieszania informacji o pobieraniu kaucji i zasadach zwrotu opakowań.
Co się stanie, jeśli system nie osiągnie wymaganych poziomów?
Kluczową motywacją dla producentów i operatorów jest tzw. opłata produktowa. Jeśli wymagane poziomy zbiórki nie zostaną osiągnięte, konieczne będzie poniesienie wysokich kosztów finansowych. Ekspertka podkreśla jednak, że udział w systemie kaucyjnym formalnie nie jest obowiązkowy.
Producent może zdecydować, że nie przystępuje do systemu i po prostu płaci opłatę produktową. Jeśli jednak wybiera operatora i bierze udział w systemie, odpowiedzialność za niewykonanie poziomów zbiórki dzielona jest między obie strony.
Jeżeli operator nie osiągnie poziomu selektywnej zbiórki, to zarówno operator, jak i producent płacą opłatę produktową po połowie. To jest mechanizm, który ma motywować wszystkich uczestników rynku do realnego zbierania opakowań – wyjaśnia dr Barańska.
System będzie się stale zmieniał
Polski system kaucyjny dopiero się rozpędza, a już czekają go kolejne reformy. Duży wpływ będzie miało unijne rozporządzenie PPWR dotyczące opakowań i odpadów opakowaniowych.
Do systemu mają wejść kolejne rodzaje opakowań, zmienią się także zasady dotyczące napojów mlecznych czy gastronomii. W restauracjach i barach kaucja za opakowanie spożywane na miejscu docelowo nie powinna być doliczana do rachunku. Dr Barańska uważa jednak, że najważniejsza zmiana powinna dotyczyć samej filozofii własności odpadu.
Własność odpadu powinna należeć do tego, kto wyprodukował produkt w tym opakowaniu. Jeśli producent inwestuje w ekologiczne opakowania i projektuje je z myślą o recyklingu, to właśnie do niego powinien wracać surowiec. To byłby prawdziwy fundament gospodarki obiegu zamkniętego i realne podejście „bottle to bottle” – podsumowuje ekspertka.
System kaucyjny ma więc być czymś znacznie większym niż tylko odzyskiwaniem 50 groszy za pustą butelkę. To próba przebudowy całego rynku opakowań, logistyki i recyklingu – procesu, który w Polsce dopiero nabiera rozpędu.
Podcast jest częścią cyklu edukacyjnego „Edukaucja.pl – system kaucyjny bez fikcji” realizowanego przez operatora Kaucja.pl oraz redakcję ecoekonomia.pl.


