Przemysł spożywczy ma problem z dekarbonizacją. „Zatrzymaliśmy się na gazie”

Przemysł spożywczy

Polski przemysł spożywczy ma duży potencjał ograniczenia emisji, ale jego dekarbonizacja będzie trudna. Problemem nie jest brak technologii, lecz przede wszystkim cena energii, niska marżowość firm i niestabilne otoczenie regulacyjne. – Cele dekarbonizacyjne, jakie mamy w tej chwili, można właściwie uznać w tej sytuacji za nierealne – ocenia Andrzej Gantner z wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności.

Raport Forum Energii „Przepis na bezpieczeństwo. Jak zmodernizować przetwórstwo spożywcze w Polsce?” pokazuje, że przemysł spożywczy może znacząco ograniczyć zużycie paliw kopalnych. Około 90 proc. ich wykorzystania w sektorze służy produkcji ciepła procesowego. Jednocześnie sektor nie ma istotnych emisji procesowych. To oznacza, że technologicznie droga do dekarbonizacji jest łatwiejsza niż w wielu gałęziach przemysłu ciężkiego.

Problemem jest jednak ekonomia.

Cele dekarbonizacyjne, jakie mamy w tej chwili, można właściwie uznać za nierealne. I potwierdza to bardzo wiele firm, nawet dużych firm, że przy takim miksie energetycznym legislacyjnym, z jakim mamy doczynienia w Polsce i w Europie, będzie bardzo ciężko osiągnąć te cele. Właściwie jest to praktycznie niemożliwe – mówi Andrzej Gantner.

Gaz miał być paliwem przejściowym

Jednym z paradoksów obecnej sytuacji jest to, że część zakładów już raz przechodziła transformację energetyczną. W ostatnich kilkunastu latach wiele firm zastąpiło węgiel gazem ziemnym. Była to wówczas decyzja uzasadniona zarówno ekonomicznie, jak i środowiskowo. Dziś te same zakłady ponownie stoją przed koniecznością zmiany źródła energii.

Pamiętamy wszyscy, jak dekadę czy dwie dekady temu cały przemysł spożywczy był zachęcany do przechodzenia na gaz ziemny. Uznawano wtedy, że po pierwsze to będzie dużo tańsze, a po drugie, że jest to bardziej prośrodowiskowe niż energia z węgla. W tym czasie inne kraje rozwijały energetykę opartą o OZE. W tym kontekście przejście na gaz, mimo że ciągle opłacalne w stosunku do ceny prądu z węgla, okazało się jednak w świetle obecnych zawirowań geopolitycznych i pakietu regulacyjnego nazwanego Zielonym Ładem strategicznym błędem, za który przyjdzie nam dosyć drogo zapłacić, szczególnie, jeżeli zostanie wdrożony pakiet ETS2 – mówi Gantner.

Jak dodaje:

Przemysł żywnościowy nie ma wyjścia, musi dokonać potężnego skoku inwestycyjnego w kierunku energii elektrycznej o znaczącym udziale OZE. Niestety obecne warunki ekonomiczne i legislacyjne nie sprzyjają inwestycjom na dużą skalę. O ile jeszcze największe firmy są w stanie dokonywać stosownych modernizacji, to już średnie, małe i mikro, niestety nie. Niestabilność prawa, ciągłe wzrosty kosztów, w tym nowe opłaty i podatki, które kolejne rządy wyciągają jak króliki z kapelusza, czyni naszą gospodarkę coraz mniej konkurencyjną. Brak systemowego wsparcia dla inwestycji w tym zakresie i olbrzymie opóźnienie w stosunku do naszych głównych konkurentów jakimi są Niemcy, Francja, Dania, Holandia jest fatalnym błędem. Do tego należy dołożyć olbrzymią biurokrację z jaką muszą zmagać się firmy inwestujące w OZE, magazyny energii, biometan. Czas oczekiwania na zezwolenia trwa nawet kilka lat, co w realiach każdego przedsiębiorstwa oznacza znaczące zwiększenie kosztów takiej inwestycji. Już samo usunięcie tych barier mogłoby przynieść realny wzrost poziomu inwestycji w tym zakresie.

Raport Forum Energii wskazuje, że podstawowym kierunkiem transformacji powinno być stopniowe przechodzenie na energię elektryczną. Potencjał mają m.in. pompy ciepła, elektryczne źródła ciepła czy wykorzystanie ciepła odpadowego.

Tyle że energia elektryczna jest obecnie znacznie droższa od gazu. Według raportu relacja cen energii elektrycznej do gazu dla przemysłu spożywczego wynosi około 2,8:1. Przy relacji na poziomie około 1,5:1 elektryfikacja mogłaby stać się znacznie bardziej atrakcyjna ekonomicznie. To pokazuje, że powodzenie transformacji będzie zależało nie tylko od dostępności technologii, ale również od cen energii.

Najwięksi już inwestują

Największe firmy zaczęły już inwestować w fotowoltaikę, magazyny energii czy kontrakty PPA. W skali całego sektora trudno jednak mówić o rewolucji.

Robią to najbogatsi i najwięksi. Natomiast cała reszta sektora raczej niespecjalnie ma pieniądze, czas i możliwości, żeby w to wchodzić, szczególnie przy obecnych barierach administracyjnych, czyli do rozrośniętej do granic absurdu biurokracji i skomplikowanego prawa – mówi Gantner.

To istotne, ponieważ polski sektor rolno-spożywczy jest bardzo rozdrobniony. Około 80 proc. firm to przedsiębiorstwa małe, mikro i średnie. Dodatkowym problemem jest ich niska marżowość.

Każda inwestycja musi być 10 razy przemyślana i musi być relatywnie szybka w zwrocie, ponieważ jeżeli tak się nie stanie, przy bardzo niskiej marżowości i przy rosnących kosztach nawet duży zakład może po prostu ponieść straty, które zachwieją jego pozycją rynkową. Mało kogo stać, żeby inwestycja za grube miliony złotych czekała kilka lat na uzyskanie wszystkich administracyjnych zgód i zaświadczeń i została w końcu przyłączona do sieci energetycznej – podkreśla wiceprezes PFPŻ.

Dlatego własna fotowoltaika czy magazyn energii mogą być elementem transformacji, ale nie rozwiążą całego problemu. Przemysł potrzebuje przede wszystkim stabilnego i konkurencyjnego cenowo źródła energii oraz technologii pozwalających zastąpić gaz w produkcji ciepła i pary technologicznej.

Biogaz, agrowoltaika i rolnictwo

Jednym z uzupełniających rozwiązań może być biogaz i biometan. Problemem pozostaje jednak zarówno rozwój odpowiedniej infrastruktury, jak i dostępność surowca.

Polska przez bardzo wiele lat nie stwarzała żadnych korzystnych warunków do budowania biogazowni przemysłowych. I praktycznie właściwie dalej specjalnie tych warunków nie ma. Gdyby chcieć chociaż w części zaspokoić potrzeby energetyczne naszego sektora, to nie mamy obecnie nawet wystarczającej ilości surowców do tych biogazowni, żeby to się mogło stać. Bez zmiany przepisów, tych surowców nie będzie – mówi Gantner.

Większe znaczenie może mieć natomiast połączenie energetyki z rolnictwem. Dotyczy to zarówno biogazu, jak i agrowoltaiki.

Jeżeli wejdą nowe regulacje, jeżeli faktycznie bilanse węglowe będą liczone, to rolnictwo jako źródło zarówno potencjalnej dekarbonizacji, jak i źródło energii powinno być rozpatrywane w każdej strategii firmy – uważa Gantner.

Barierą pozostają jednak przyłączenia do sieci i czas potrzebny na przeprowadzenie inwestycji.

Potrzebna jest stabilność

Raport Forum Energii pokazuje, że przemysł spożywczy ma techniczny potencjał do znacznego ograniczenia emisji. Kluczowe będą inwestycje w efektywność energetyczną, elektryfikację oraz – tam, gdzie będzie to uzasadnione – wykorzystanie biomasy i biometanu. Problemem pozostaje jednak pytanie, kto i na jakich warunkach ma za te inwestycje zapłacić. Na decyzje przedsiębiorców wpływają również zmieniające się regulacje klimatyczne, koszty emisji oraz niepewność związana z przyszłością ETS2.

Żeby prowadzić mądrą politykę inwestycyjną w zakresie transformacji energetycznej i dekarbonizacji, trzeba z jednej strony posiadać odpowiednie fundusze, co nie wydaje się aż takim problemem, co potężna biurokracja oraz niestabilność i nietransparentność prawa. W tak niestabilnych warunkach finansowych i rynkowych z jakimi mamy do czynienia obecnie, niezbędna jest efektywne, dobrze skoordynowane i długofalowe wsparcie państwa. Potrzebne jest też odbudowanie zaufania przedsiębiorców do Państwa. Wizja wielomilionowych inwestycji, których efekty, zostaną dodatkowo opodatkowane, z takich czy innych przyczyn  politycznych, nie jest zbytnio zachęcająca. To trzeba mieć stabilność finansową, stabilność ekonomiczną, stabilność prawną i najważniejszy ze wszystkich kapitał zaufania, a tego wszystkiego ciągle nie ma. I to jest główna bariera dekarbonizacji tak naprawdę – podsumowuje Andrzej Gantner.

Dla przemysłu spożywczego transformacja energetyczna nie jest więc już pytaniem „czy”, ale „jak” i „za, ile”. Technologie są dostępne. Problem w tym, czy polskie firmy będą miały warunki ekonomiczne, aby po nie sięgnąć.

Główna » Eko biznes » Przemysł spożywczy ma problem z dekarbonizacją. „Zatrzymaliśmy się na gazie”