Po 20 latach funkcjonowania w Polsce systemu gospodarowania zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym (ZSEE) mimo rosnącej zbiórki, luka systemowa się pogłębia, a Bruksela przygotowuje mechanizmy, które mogą oznaczać wielomilionowe koszty dla państw członkowskich. Czy polski system ZSEE czeka gruntowna reforma – czy kryzys?
Rośnie zbiórka, ale jeszcze szybciej rośnie luka
Polska notuje średni poziom zbiórki elektroodpadów na poziomie 14,6 kg na mieszkańca – to wynik lepszy niż unijna średnia (11,2 kg). Jednak, jak wynika z raportu „20 lat systemu ZSEE w Polsce: diagnoza, wyzwania i rekomendacje”, przygotowanego przez ElektroEko i WEEE Forum, rzeczywistość jest bardziej złożona.
Problem tkwi w sposobie liczenia unijnych celów. Obowiązujący wskaźnik opiera się na masie nowo wprowadzonego na rynek sprzętu (put on market), a nie na tym, ile faktycznie staje się odpadem. Efekt? Wskaźnik zbiórki w całej UE spadł do ok. 42 proc., mimo wzrostu sprzedaży i zbiórki. Tymczasem cel wynosi 65 proc.
– To dowód, że obecny sposób wyznaczania celów jest oderwany od realiów rynkowych. Musimy patrzeć na masę zużytego sprzętu, który rzeczywiście trafia do obiegu jako odpad, a nie na wolumen sprzedaży. Inaczej nie wyciągniemy właściwych wniosków i nie wdrożymy skutecznych rozwiązań – komentuje Pascal Leroy, dyrektor generalny WEEE Forum.
Kary z Brukseli? 2 euro za każdy brakujący kilogram
Unia Europejska rozważa wprowadzenie opłat za niezebraną masę elektroodpadów. W propozycji budżetu UE od 2028 r. państwa członkowskie miałyby płacić 2 euro za każdy kilogram niespełniający celu zbiórki. Choć to na razie element dyskusji, jego konsekwencje mogą być bardzo realne.
– Dla Polski mogłoby to oznaczać nawet ponad 800 milionów euro rocznie. To ogromne ryzyko finansowe, którego nie możemy lekceważyć – ostrzega Grzegorz Skrzypczak, prezes ElektroEko.
Jak podkreśla dalej:
– Nie chodzi tylko o potencjalne kary. Takie koszty w praktyce poniosą producenci i konsumenci. Jeśli nie uporządkujemy systemu i nie zabezpieczymy jego stabilności, za kilka lat możemy obudzić się z poważnym problemem strukturalnym. Musimy działać z wyprzedzeniem, a nie w reakcji na kryzys.
Szara strefa coraz bardziej wyrafinowana
Raport wskazuje również na nowe formy szarej strefy w gospodarce elektroodpadami. Coraz rzadziej chodzi o fałszywe dokumenty, a coraz częściej o nietransparentne powiązania kapitałowe i organizacyjne. Zakłady przetwarzania zakładają własne organizacje odzysku, transferując środki w postaci dywidend. Według danych z KRS tylko w ostatnich latach wypłacono w ten sposób ponad 200 mln złotych.
– Mamy dziś nadmiar mocy przerobowych – przekraczających milion ton rocznie – i jednocześnie spadającą sprzedaż sprzętu. W takiej sytuacji pokusa nadużyć i działań na granicy prawa dramatycznie rośnie – komentuje Skrzypczak.
Podkreśla też, że powiązania tego typu generują dodatkowe ryzyka. – Mówimy tu o niskiej transparentności finansowej i stosowaniu dumpingu cenowego, który ma na celu eliminację uczciwej konkurencji. W efekcie tracimy środki, które powinny zasilać zbiórkę, recykling i działania edukacyjne. To systemowy drenaż zaufania i pieniędzy – ocenia.
Lekcje z zagranicy: co działa w Europie?
Raport zawiera również analizę rozwiązań stosowanych w innych krajach. W Niderlandach wprowadzono centralny rejestr i zasadę, że każdy kilogram odpadów musi mieć swoje odzwierciedlenie w dokumentacji. Połączono to z modelem not-for-profit oraz systemem takeback, który zachęca punkty złomu i recyklerów metali do przekazywania ZSEE do oficjalnych zakładów przetwarzania.
W Austrii, Francji i Niemczech kluczową rolę odgrywa tzw. clearing house – niezależny koordynator, który zarządza danymi i zapobiega ich podwójnemu raportowaniu. W Norwegii natomiast propozycja łączenia zakładów przetwarzania z organizacjami odzysku została jednoznacznie odrzucona jako niebezpieczna – porównywano ją do sytuacji, w której „lis pilnuje kurnika”.
Wnioski płynące z tych analiz są jednoznaczne: rozdzielenie właścicielskie i operacyjne między organizacjami odzysku a zakładami przetwarzania jest kluczowe dla przejrzystości i zaufania. Większość dojrzałych systemów – poza Austrią – działa w modelu non-profit i z wyraźnym rozdziałem ról.
12 filarów reformy: system do przebudowy
Raport nie ogranicza się do diagnozy – proponuje 12 kluczowych zasad naprawy systemu ZSEE.
W centrum proponowanej reformy znajduje się rozdzielenie kapitałowe i organizacyjne między organizacjami odzysku a zakładami przetwarzania, co ma wyeliminować konflikt interesów i ograniczyć przepływ środków niezgodny z celem systemu.
Jednym z filarów jest również wprowadzenie minimalnego kapitału organizacji odzysku – na poziomie co najmniej 20 mln zł, co ma zapewnić ich stabilność finansową. Istotnym postulatem jest obowiązkowe przekazywanie elektroodpadów wyłącznie do autoryzowanych podmiotów, a także stworzenie centralnego clearing house, który byłby branżowym, niezależnym koordynatorem, z dostępem do aktualnych danych w systemie BDO.
Kolejnym elementem jest zasada „all actors”, zakładająca współodpowiedzialność wszystkich uczestników systemu – od producenta po recyklera. Wśród zaleceń znalazły się także działania edukacyjne oraz budowa realnego rynku dla recyklatów, bez których – jak podkreślają autorzy raportu – cały system nie będzie działał długofalowo.
Edukacja i dane – filary zaufania
– Edukacja ekologiczna w obszarze ZSEE to nie dodatek do systemu, lecz jego fundament. Bez niej nawet najlepiej skonstruowane mechanizmy prawne i logistyczne nie będą w pełni skuteczne – zaznacza Maria Andrzejewska, dyrektorka UNEP/GRID-Warszawa.
Drugim krytycznym obszarem są dane i ich egzekwowanie. Autorzy raportu podkreślają, że problemem nie jest brak prawa, ale brak jego skutecznej realizacji. Kluczową słabością są niespójne, rozproszone i nieaktualne dane, a także brak pełnej kontroli nad strumieniami odpadów, które wypadają z systemu.
– Bez jednej wersji prawdy, opartej na rzetelnych danych, nie jesteśmy w stanie planować, kontrolować ani reformować systemu. To tak, jakbyśmy próbowali naprawić zegar, nie mając wskazówek – podsumowuje Grzegorz Skrzypczak.

by


