Polska to duży kraj, zatem dla nas model liberalny i konkurencyjny, w którym może funkcjonować wiele podmiotów, jest najlepszy. Nie boimy się konkurencji – mówi w rozmowie z portalem ecoekonomia.pl Piotr Tokarski, rzecznik prasowy Grupy Remondis oraz operatora systemu kaucyjnego Eko-Operator.
System startuje za mniej niż 2 miesiące, jak oceniacie Państwo stan przygotowania rynku (handlu, operatorów, MKiŚ)?
1 października 2025 roku zrobi na pewno dużo zamieszania w sklepach w całej Polsce. Zmienią się zasady, według których wszyscy funkcjonowaliśmy przez dekady. Będzie to swego rodzaju rewolucja, na którą, jako Eko Operator, jesteśmy od dłuższego czasu przygotowani.
Sieci handlowe, od co najmniej kilku miesięcy, testują swoje rozwiązania – także z nami. To bardzo szerokie testy, bo choć system kaucyjny na powierzchni wydaje się banalny, bo płacimy kaucję, a później odbieramy pieniądze za oddane opakowania, to prawdziwa góra lodowa, jak zwykle, jest tym, czego nie widać. Musimy pamiętać o wszystkich procedurach formalnych, związanych z dokumentami i ich przepływem, a nade wszystko logistyką zebranych opakowań, która ma wielki wpływ na koszty całego systemu. Zupełnie inaczej podchodzi się do niej w centrum dużej aglomeracji i na obszarze, gdzie znajdują się trzy wiejskie sklepy. Do tego dochodzą, wcale nie tanie, automaty zwrotne. Poza maszynami duży akcent kładziemy na zbiórkę ręczną. Na pewno część sklepów, ze względu na gabaryty butelkomatów, brak miejsca albo koszty czy możliwości produkcyjne, nie będzie mogła sobie na nie pozwolić. Wydaje się, że zbiórka manualna będzie kluczowa, szczególnie na początku funkcjonowania systemu.
To czego może brakować, to informacje na temat wejścia w życie nowych przepisów. Czasu nie zostało wiele, a szeroka kampania medialna, dałaby szansę na zapoznanie się z tematem społeczeństwu, w którym każdy, bez wyjątku, będzie musiał w systemie kaucyjnym funkcjonować.
A jaki jest stan gotowości Państwa firmy?
Jesteśmy na bardzo zaawansowanym etapie technologicznym i logistycznym. Mamy już także swoje centra zliczeniowe, na pewno nie przespaliśmy czasu na przygotowania. Organizacyjnie także jesteśmy gotowi. Od roku mamy status oficjalnego operatora systemu kaucyjnego przyznany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Czekamy na październik z nadzieją, że nie pojawią się po drodze żadne dodatkowe niespodzianki, które wytrącą nas z poczucia dobrze wykonanej roboty.
Specyfiką naszego systemu, poza wielkością, będzie jego wielooperatorowość. Czy wg Pana to szansa czy raczej zagrożenie dla jego sprawnego fujkcjonowania?
Grupa Remondis, która wspiera EKO-Operatora wywodzi się z wolnorynkowego podejścia do ekonomii. Polska to duży kraj, zatem dla nas model liberalny i konkurencyjny, w którym może funkcjonować wiele podmiotów, jest najlepszy. Nie boimy się konkurencji, znamy swoje atuty, znają je także sieci handlowe. Tak naprawdę kiedy ta cała machina ruszy, przekonamy się dopiero kto i jak był przygotowany. Zapewniam, że w tym aspekcie bliżej nam do solidnego długodystansowego samochodu rodzinnego niż wyścigówki, która szybko jeździ, ale także częściej musi zmieniać opony i tankować paliwo.
Jakie są Państwa mocne strony i co jest waszą przewagą na rynku?
Ta kluczowa mocna strona to doświadczenie. Nie znam w Polsce firmy, która może powiedzieć, że ma dwudziestoletnie kompetencje dotyczące funkcjonowania systemu kaucyjnego, bo żadna z nich w takim wymiarze nie była obecna na rynkach poza naszym krajem. Drugi ważny aspekt, z perspektywy logistycznej – ponad 70 lokalizacji w niemal wszystkich województwach. To tylko nasze spółki i oddziały, a przecież jest wiele firm, z którymi współpracujemy na co dzień. Właściwie gdzie nie rzucić kamieniem, w taką spółkę się trafi. No i trzeci – koronny argument – cały przekrój usług, który możemy zaproponować. Od sprzedaży automatów, bo mamy swoją fabrykę w niemieckim Ilmenau, która produkuje maszyny RVM pod marką RE-Deposit, przez odbiór i logistykę opakowań. Dalej wszystkie kwestie związane z rozliczeniami i sprawozdawczością, na zagospodarowaniu opakowań-odpadów kończąc. Zamykamy cały cykl życia opakowania.
Wiele emocji na rynku budzi kwestia współpracy między operatorami. Jakie kwestie powinny być regulowane przez takie porozumienie i jak daleko od osiągnięcia porozumienia jesteście?
Tam gdzie są pieniądze i rozliczenia w tak bardzo rozproszonej formie, jak w przypadku systemu kaucyjnego, regulacje powinny być maksymalnie drobiazgowe. Potrzebne są pryncypialne standardy dotyczące procesów baz i wymiany danych, w ogóle wymagań dotyczących całego systemu. Jesteśmy, jako wszyscy uczestnicy tego procesu, coraz bliżej pełnego porozumienia. Relatywnie niedawno w stosunku do reszty, pojawiło się dwóch nowych i dużych graczy, więc ten margines potrzebny jest większy. Kluczowa data to jednak 1 października. Zatem każdy ma ją z tyłu głowy i do tego czasu finalne porozumienie powinno zostać parafowane.
Są głosy, że na rynku nie ma miejsca na tylu operatorów. Czy to oznacza, że w przyszłości czekają nas na tym rynku fuzje czy przejęcia?
Trudno dziś mówić o tym co się wydarzy za kilka lat, bo wciąż jeszcze system nawet nie ruszył. My jak zwykle jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz i nie raz pokazaliśmy, że dobrze sobie radzimy także w segmencie przejęć.
Jaka będzie proporcja zbiórki manualnej do ręcznej. Ile punktów dobrowolnie przystąpi do systemu?
Szacujemy, że około 40 proc. rynku to będzie zbiórka manualna, bo choć z roku na rok coraz mniej jest małych sklepów osiedlowych, to jednak są także sieci, które mocno rozpychają się w tym segmencie. Wiedząc, jak system jest zbudowany, chyba każdy sklep będzie w nim chciał uczestniczyć. Chyba, że znajdą się takie bez opakowań. Choć dziś to raczej niemożliwe. Takie mniejsze sklepy nie mogą sobie pozwolić na utratę klienta na rzecz marketu, więc tym bardziej system kaucyjny będzie dla nich istotny. Szczególnie jeśli sprzedają dużo napojów, także tych z niskim procentem alkoholu. Ich jedyny problem to brak miejsca, ale jeśli będzie to ich być albo nie być, z pewnością jakiś kąt znajdą na opakowania zwrotne.
Coraz częściej słyszy się o potrzebie nowelizacji ustawy (apteki, sklepy non food i zbiórki szkła dla małych wprowadzających). Czy to jest sensowne rozwiązanie?
Cała branża czeka przede wszystkim na przepisy o rozszerzonej odpowiedzialności producentów. Wtedy prawdopodobnie także główna ustawa zostanie znowelizowana. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozmawiać także o aptekach czy innych punktach. Na razie jest wiele niejasności w przepisach, ale ostatecznie to rynek i jego rozwój zweryfikują, które obszary są istotne dla wprowadzających, handlujących i kupujących. Wszyscy będziemy się tego systemu uczyć na żywym organizmie.
Patrząc w przyszłość, jakie jeszcze opakowania powinny być włączone do systemu?
Patrzymy przede wszystkim na tetrapaki. To przyszłość w polskim prawodawstwie. Tymczasem za nami bardzo udany pilotaż prowadzony z siecią Auchan w Łodzi, który pokazał zainteresowanie klientów opakowaniami po płynnej żywności czy mleku i produktach mlecznych. Dużo mówi się także o shotach energetycznych i małych opakowaniach o pojemności 25 mililitrów. Jedno jest pewne – bez względu na to, co to będzie za opakowanie – nasze systemy już są albo, w przypadku nowych rodzajów, będą wkrótce gotowe, żeby je przyjąć i poddać odpowiedniemu przetworzeniu, a klientom rozliczyć kaucję.

by


