Propozycja Komisji Europejskiej dotycząca nowej opłaty od niezebranych elektroodpadów wywołała sprzeciw producentów AGD w Polsce. Chodzi o mechanizm, który miałby zasilać budżet Unii Europejskiej od 2028 roku. Według założeń państwa członkowskie miałyby odprowadzać do wspólnej kasy 2 euro za każdy kilogram nieodebranego i nieprzetworzonego zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Komisja Europejska szacuje, że rozwiązanie mogłoby przynosić nawet około 15 mld euro rocznie.
Polska, jako jeden z największych producentów sprzętu AGD w Europie, należy do krajów szczególnie zainteresowanych proponowanymi zmianami. Branża obawia się wzrostu kosztów działalności oraz osłabienia konkurencyjności krajowych zakładów. Według Wojciecha Koneckiego, prezesa Związku Producentów AGD APPLiA Polska, organizacji reprezentującej producentów AGD, propozycja ma charakter dodatkowego obciążenia fiskalnego, które ostatecznie mogą odczuć konsumenci.
– Obliczyliśmy to bardzo dokładnie. To ponad 7 mld zł rocznie, dzielone na wszystkie przemysły elektryczne i elektroniczne. Z czego na AGD przypadałoby ponad miliard złotych. To nieprawdopodobna kwota – mówi Wojciech Konecki.
Jak podkreśla, byłoby to obciążenie niezależne od opłat, które producenci już ponoszą w związku z realizacją obowiązków środowiskowych.
– W sumie wydaliśmy ponad 2 mld zł w ciągu ostatnich kilkunastu lat. A nowa propozycja jest już na jednym z ostatnich etapów procedowania. Zaproponował ją, nomen omen, polski komisarz unijny Piotr Serafin – dodaje prezes APPLiA Polska.
Przedstawiciele sektora zwracają uwagę, że producenci już dziś finansują system zbiórki i przetwarzania elektroodpadów w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP). Ich zdaniem nowa opłata nie zasili bezpośrednio systemu gospodarowania odpadami, lecz budżet UE, dlatego trudno uznać ją za instrument wspierający recykling.
Podobnie ocenia ją Grzegorz Skrzypczak prezes Zarządu ElektroEko. Jego zdaniem projekt nie uwzględnia ani cyklu życia urządzeń, ani istotnych różnic między kategoriami produktów.
– Ktoś podejmuje decyzję zza biurka, nie mając zupełnie świadomości, jakie są jej konsekwencje. Przyjęcie całkowitej masy sprzętu wprowadzanego na rynek jako punktu rozliczeń, bez uwzględnienia cyklu życia produktu i specyfiki poszczególnych urządzeń, jest nierealistyczne– To czysta forma podatku, która odbije się zarówno na cenie nowych urządzeń, jak i może sprawić, że odzyskiwanie surowców strategicznych straci ekonomiczne podstawy – mówi Grzegorz Skrzypczak.
Skrzypczak zaznacza, że projektowana opłata nie zastąpi istniejących kosztów wynikających z ROP.
– To dwie różne rzeczy. Opłata w ramach ROP pokrywa koszty ponoszone przez wprowadzających sprzęt na realizację celów związanych z przetwarzaniem, odzyskiem i recyklingiem. Komisja Europejska wyznaczyła ten poziom na 65 proc. Teraz pojawia się 100 proc., które ma być formą dodatkowego zasilenia, ale niestety nie systemu, tylko budżetu. Te pieniądze nie mają nic wspólnego z rzeczywistą działalnością gospodarczą – podkreśla prezes Elektro
eEko
Kontrowersje budzi także sposób obliczania poziomu niezebranych elektroodpadów. Branża argumentuje, że różnica między ilością urządzeń wprowadzanych na rynek a ilością zbieranych odpadów nie odzwierciedla rzeczywistości, ponieważ sprzęt AGD pozostaje w gospodarstwach domowych przez wiele lat, zanim stanie się odpadem.
Uciekające elektroodpady
Z drugiej strony Komisja Europejska wskazuje, że elektroodpady należą do najszybciej rosnących strumieni odpadów, a znaczna część cennych surowców nadal nie trafia do legalnego systemu zbiórki i recyklingu. Zwolennicy zmian podkreślają, że dodatkowy impuls ekonomiczny może zachęcić państwa członkowskie do poprawy efektywności zbiórki.
W debacie ważny głos należy również do organizacji zajmujących się gospodarką elektroodpadami. To one od lat wskazują na problem „uciekających” elektrośmieci, które trafiają do szarej strefy, są magazynowane w domach lub nie są prawidłowo przetwarzane. Ich zdaniem kluczowe będzie jednak to, czy nowy mechanizm rzeczywiście przełoży się na wzrost poziomów zbiórki i recyklingu.
Prace nad nowym budżetem UE oraz źródłami jego finansowania trwają. Nie jest przesądzone, że proponowana opłata zostanie przyjęta w obecnym kształcie. Najbliższe miesiące pokażą, czy Komisji Europejskiej uda się pogodzić cele środowiskowe z obawami przemysłu i państw członkowskich,

by

