Elektryki nie przekonują firm. Największą barierą jest cena

Choć 61 proc. mikro, małych i średnich przedsiębiorstw planuje zakup nowego pojazdu, samochód w pełni elektryczny jest pierwszym wyborem zaledwie 4 proc. firm. Przedsiębiorców zniechęcają przede wszystkim wysokie koszty zakupu, ograniczony zasięg i problemy z ładowaniem. Najskuteczniejszą zachętą byłyby dopłaty – wynika z badania SME Finance Track 2026.

Benzyna wygrywa z elektrykiem

Większość mikro, małych i średnich przedsiębiorstw (MMŚP) planuje inwestycje w firmowe pojazdy, ale nie oznacza to gotowości do elektryfikacji flot. Przy wyborze napędu najwięcej firm wskazuje silnik benzynowy (22 proc.), następnie diesla (15 proc.) i klasyczną hybrydę (13 proc.). Samochód w pełni elektryczny (BEV) preferuje zaledwie 4 proc. badanych.

W perspektywie najbliższych trzech lat zakup elektryka rozważa 16 proc. przedsiębiorców. Aż 63 proc. nie planuje takiej inwestycji, w tym co trzeci zdecydowanie ją wyklucza.

– Przedsiębiorcy chcą inwestować w swoje floty, ale samochód elektryczny wciąż nie jest dla większości z nich pierwszym wyborem. Firmy podchodzą do tej decyzji bardzo praktycznie. Liczą koszt zakupu i finansowania oraz sprawdzają, czy auto poradzi sobie w codziennej pracy. Jeżeli elektryfikacja flot ma przyspieszyć, wybór elektryka musi się przedsiębiorcy po prostu opłacać – mówi Monika Constant, prezeska Związku Polskiego Leasingu.

Cena, zasięg i ładowanie hamują transformację

Największa bariera to wysoki koszt zakupu, wskazywany przez 50 proc. przedsiębiorców. Kolejne miejsca zajmują ograniczony zasięg (43 proc.), długi czas ładowania (37 proc.) oraz niewystarczająca infrastruktura ładowania (37 proc.). Dodatkowym problemem pozostaje niepewność dotycząca wartości samochodu po zakończeniu leasingu – obawia się jej 18 proc. badanych.

Nie bez znaczenia są także koszty energii. Ceny paliw za istotne dla działalności uznaje 70 proc. firm, ale ceny prądu – nawet 72 proc. Samochód elektryczny nie musi więc automatycznie oznaczać oszczędności. Przedsiębiorcy oceniają całość wydatków, uwzględniając raty, ładowanie i późniejszą odsprzedaż pojazdu.

– Nie wiemy, jak szybko technologia będzie się rozwijała ani ile taki pojazd będzie wart za cztery lata. To ryzyko uwzględniamy w kalkulacjach, co przekłada się na wysokość raty leasingowej. W racie za auto elektryczne spłacamy więc także niepewność. Gdy obecne umowy dobiegną końca, przekonamy się, za ile można sprzedać używane elektryki. Ta wiedza pozwoli dokładniej szacować ich przyszłą wartość i ustalać raty w kolejnych umowach – tłumaczy Monika Constant.

Dopłaty mogą zmienić decyzje firm

Najczęściej wskazywaną zachętą do zakupu elektryka są dopłaty do zakupu lub leasingu, które przekonałyby 39 proc. przedsiębiorców. Kolejne rozwiązania to ulgi podatkowe (32 proc.), preferencyjny leasing lub kredyt (25 proc.) oraz niższe koszty ubezpieczenia (25 proc.). Jednocześnie 31 proc. firm deklaruje, że żadna z wymienionych zachęt nie skłoniłaby ich do zakupu.

Elektryki pozostają również niszą na rynku leasingu: wskazuje je jako przedmiot finansowania zaledwie 4 proc. firm korzystających obecnie lub w przeszłości z tej formy finansowania.

O badaniu

Badanie SME Finance Track 2026 zostało przeprowadzone przez Centrum Badań Marketingowych INDICATOR w II kwartale 2026 roku metodą mix-mode (CAPI i CAWI) na reprezentatywnej próbie 1077 mikro, małych i średnich przedsiębiorstw o obrotach do 30 mln zł, prowadzących działalność od co najmniej roku. Próba badawcza miała charakter losowo-warstwowy. Respondentami były osoby decyzyjne w zakresie finansów firmy. Związek Polskiego Leasingu jest partnerem projektu. Odsetki dotyczące preferowanego napędu liczone są dla całej próby badanych firm.

Główna » Zielona energia » Elektryki nie przekonują firm. Największą barierą jest cena