Promy w Europie emitują więcej CO₂ niż 6,6 mln aut

Promy zawijające do europejskich portów emitują rocznie tyle CO₂, co 6,6 mln samochodów osobowych – wynika z raportu T&E. W takich miastach jak Barcelona, Dublin czy Neapol promy powodują większe zanieczyszczenie powietrza niż wszystkie auta jeżdżące po ulicach tych miast.

Najważniejsze wnioski z raportu:

  • Emisje CO₂ z promów w europejskich portach są równe emisjom 6,6 mln aut rocznie.
  • W 2025 r. najbardziej zanieczyszczonym portem promowym w Europie jest Dublin. W 2027 r., po zmianach w przepisach, może nim zostać Las Palmas.
  • Najwięcej CO₂ emituje trasa Travemünde – Helsinki. Za nią jest połączenie Dover – Calais.
  • Barcelona to port z najwyższymi emisjami CO₂ z promów w Europie.
  • Do 2035 r. nawet 60 proc. promów w Europie może być elektrycznych. Ponad połowa będzie tańsza w utrzymaniu niż jednostki na paliwa kopalne.
  • Średni wiek promu w Europie to 26 lat. To dobry moment na wymianę floty na czystszą.

Promy odgrywają kluczową rolę w łączeniu europejskich wysp z lądem. Jednocześnie wiele z nich to jednostki stare i wysokoemisyjne, co negatywnie wpływa na klimat oraz zdrowie mieszkańców okolic portów.

W samym 2023 r. 1043 europejskie promy przeanalizowane przez T&E – w tym wiele małych jednostek – wyemitowały 13,4 mln ton CO₂. To tyle, ile 6,6 mln samochodów w ciągu roku. Barcelona jest portem w Europie odpowiedzialnym za najwyższe emisje CO₂ z promów.

Obecnie Dublin jest najbardziej zanieczyszczonym miastem portowym w Europie pod względem zanieczyszczenia powietrza powodowanego przez promy. Kolejne miejsca zajmują Las Palmas (Wyspy Kanaryjskie) i Holyhead (Walia). Sytuacja zmieni się w 2027 r., gdy w północno-wschodnim Atlantyku zaczną obowiązywać nowe strefy kontroli emisji. Ograniczą one zanieczyszczenia z paliw żeglugowych.

Przejście na promy elektryczne to rozwiązanie, które już zaczyna się rozwijać w Europie i jest konkurencyjne kosztowo. W przeciwieństwie do wielu innych statków, promy są stosunkowo łatwe do zelektryfikowania – są mniejsze i pływają na stałych, krótkich trasach.

Z analizy T&E wynika, że co najmniej 60 proc. europejskiej floty promowej może do 2035 r. pływać na bateriach. Wiele tras już dziś jest tańszych w eksploatacji w wersji elektrycznej niż przy użyciu paliw kopalnych.

Elektryfikacja i napędy hybrydowe mogą ograniczyć emisje CO₂ z promów nawet o 42 proc.. To oznacza czystsze powietrze w miastach portowych i niższe koszty działania dla operatorów.

Mimo że podobne regulacje działają już na Morzu Śródziemnym, w takich miastach jak Barcelona promy wciąż emitują 1,8 razy więcej tlenków siarki (SOx) niż wszystkie samochody w mieście.

– Promy powinny łączyć społeczności, a nie je truć. Zbyt wiele z nich wciąż spala brudne paliwa kopalne i zanieczyszcza powietrze w europejskich miastach portowych. Ich elektryfikacja może znacząco ograniczyć emisje i przynieść świeże powietrze milionom ludzi – komentuje Felix Klann, T&E.

Elektryczne trasy promowe pojawiają się już w różnych częściach Europy. Pokazują, że czyste podróże promem są w wielu przypadkach opłacalne biznesowo.

Główną barierą dla szybszego rozwoju jest infrastruktura ładowania. Skala wyzwania jest jednak mniejsza niż się często zakłada. Aż 57 proc. portów potrzebowałoby jedynie niewielkich ładowarek o mocy poniżej 5 MW, aby obsługiwać promy elektryczne.

Elektryfikacja po prostu się opłaca. Na wielu trasach promy elektryczne są już tańsze w eksploatacji, a w kolejnych latach będą konkurencyjne kosztowo na następnych. Średni wiek promu w Europie to 26 lat, więc to dobry moment na wymianę floty na czystszą” – dodaje Felix Klann z T&E.

A a co z trasami z portów?

Raport analizuje dwie najbardziej obciążone ruchem trasy pomiędzy Polską i Szwecją. Według T&E, na trasie trasa Świnoujście-Ystad już teraz jest technicznie możliwe zastosowanie promów zasilanych z baterii. W 2035 całkowite przejście na napęd elektryczny będzie też opcją korzystniejszą ekonomicznie. Dla trasy Gdynia-Karlskrona napęd elektryczny ani hybrydowy nie jest jak na razie dostępną opcją – trasa jest na to zbyt długa.