b

System domowej segregacji w Polsce jest racjonalny

System domowej segregacji w Polsce jest racjonalny

Jednolite oznaczenia na opakowaniach, które wprowadza rozporządzenie PPWR, nie oznaczają rewolucji w domowej segregacji ani konieczności zapamiętywania kilkunastu nowych zasad. Ich celem jest poprawa jakości selektywnej zbiórki – a ta w Polsce wciąż pozostawia wiele do życzenia. Problem nie polega na liczbie frakcji, lecz na tym, co faktycznie trafia do pojemników. Jak podkreśla Jakub Tyczkowski prezes Organizacji Odzysku Opakowań Rekopol, bez poprawy segregacji u źródła nawet najlepsze sortownie nie zapewnią wysokiego poziomu recyklingu.

Wystarczy spojrzeć na badania, zrealizowane w zeszłym roku przez Rekopol. Wynika z nich, że około 50 proc. szkła wciąż znajduje się w odpadach zmieszanych. To oznacza, że jako społeczeństwo marnujemy prawie pół miliona ton odpadów szklanych rocznie. Pół miliona ton to bardzo duża część tego, co jest wprowadzane na rynek. Te odpady trafiają na składowisko, zamiast wrócić do obiegu – zwraca uwagę Jakub Tyczkowski.

Skala strat ma również wymiar finansowy. Nie jest wyłącznie problemem środowiskowym, ale także konkretną stratą.

Szkło, które mogłoby zostać wykorzystane jako surowiec wtórny, trafia na składowisko. A jeśli przeliczymy pół miliona ton razy opłatę marszałkowską za składowanie odpadów, wychodzi około 250 mln zł. Ten koszt jest ukryty w opłacie śmieciowej, którą wszyscy ponosimy – podkreśla prezes Rekopolu

Podobnie, niestety, wygląda sytuacja w innych frakcjach surowcowych – plastiku/metalu czy papierze.

–  W przypadku żółtego i niebieskiego worka również mamy poważny problem. Około połowy ich zawartości to zanieczyszczenia. To nie są odpady opakowaniowe z papieru, tektury czy tworzyw sztucznych, tylko zupełnie inne odpady. W efekcie tylko część strumienia nadaje się do realnego recyklingu – wskazuje Tyczkowski.

Świadomość ważniejsza niż liczba frakcji

Zdaniem Jakuba Tyczkowskiego kluczowy problem nie tkwi w konstrukcji systemu, lecz w jakości segregacji u źródła. U źródła, czyli w naszych domach i gospodarstwach. Co istotne, to kwestie obecne nie tylko w Polsce, także w innych krajach Wspólnoty.

Kłopot z całą pewnością jest w naszej świadomości. Komisja Europejska uznała, że warto wprowadzić jednolite oznakowanie opakowań, żeby mieszkańcom ułatwiać podjęcie właściwej decyzji przy koszu. To nie jest pomysł na utrudnianie życia, tylko próba uporządkowania informacji i ujednolicenia zasad w całej Unii Europejskiej – wyjaśnia.

Jednocześnie, zaznacza, większość opakowań nie powinna sprawiać trudności.

–   Absolutna większość opakowań z papieru i tektury jest łatwa do rozpoznania. Tworzywa sztuczne, metale, kartony do płynnej żywności – również. Butelka czy słoik szklany to coś oczywistego. W praktyce wystarczyłoby zdroworozsądkowo sortować na trzy podstawowe frakcje. Oczywiście są przypadki wątpliwe, takie jak zabrudzony papier, pudełko po pizzy, opakowania wielomateriałowe czy po maśle. Jednak w skali całego systemu to raczej margines – dodaje.

Nawet najlepsza sortownia nie naprawi błędów

Ekspert podkreśla, że nawet najbardziej zaawansowana infrastruktura nie zastąpi prawidłowej segregacji w gospodarstwie domowym.

Mamy sortownie wyposażone w nowoczesne urządzenia, mamy sortowanie ręczne, czyli doświadczenie i wiedzę ludzi. Ale jeśli do makulatury trafi odpad organiczny albo butelka z płynem, która ją zaleje i zanieczyści, to najlepsza sortownia tego nie uratuje. Taki papier nie będzie się nadawał do papierni. Podobnie ze szkłem – jeśli do pojemnika wrzucimy lustro, szybę samochodową, porcelanę czy gruz, to nie wyprodukujemy z tego stłuczki nadającej się do recyklingu. Od jakości zbiórki selektywnej zależy ilość surowca, który realnie wróci do obiegu – tłumaczy.

Oznaczenia wspólne dla całej UE

Wprowadzenie jednolitych symboli musi uwzględniać różnice w krajowych systemach.- Oznakowanie ma być jednolite dla całej Unii Europejskiej, a systemy zbiórki różnią się między państwami. W Polsce mamy żółty worek na frakcję lekką (tworzywa sztuczne, metale, opakowania wielomateriałowe). W innych krajach kolorystyka jest inna. Dlatego trwają rozmowy, jak to rozwiązać, by było czytelne i jednocześnie dostosowane do lokalnych systemów. To, że pojawi się osobny znak dla tworzyw twardych, miękkich, metali czy opakowań wielomateriałowych, nie oznacza, że w Polsce będziemy mieć kilkanaście frakcji czyli tyle pojemników. W naszych warunkach wszystkie te odpady trafiają do żółtego pojemnika. Nadal będziemy mieć trzy podstawowe frakcje surowcowe – zauważa Tyczkowski.

Czy trzy frakcje to racjonalne minimum?

Wydaje się, że obecny model trzech frakcji surowcowych w Polsce jest rozwiązaniem racjonalnym. Można dyskutować o podziale szkła na bezbarwne i kolorowe, bo z punktu widzenia recyklingu ma to znaczenie. Ale każda dodatkowa frakcja to większy wysiłek dla mieszkańca i większe ryzyko błędów. Skoro dziś potrafimy zanieczyścić szkło innymi odpadami, to przy dodatkowym podziale kolorystycznym takich sytuacji mogłoby być jeszcze więcej ale może to będzie potrzebne– ocenia prezes Organizacji Odzysku Opakowań Rekopol