Nowe oznaczenia na opakowaniach: czy Polacy będą lepiej sortować odpady?

Nowe oznaczenia na opakowaniach: czy Polacy będą lepiej sortować odpady?

Raport Joint Research Centre (JRC) poświęcony harmonizacji systemu znakowania opakowań i pojemników na odpady pod kątem selektywnej zbiórki stanowi jeden z kluczowych punktów odniesienia dla wdrażania unijnych przepisów opakowaniowych. Dokument nadaje realną treść art. 12 ust. 1 rozporządzenia PPWR i wyznacza kierunek, w którym Unia Europejska chce zakończyć wieloletni chaos informacyjny wokół sortowania odpadów opakowaniowych.

Autorzy raportu jasno diagnozują problem: niska jakość selektywnej zbiórki w UE nie wynika z braku dobrej woli konsumentów, lecz z funkcjonowania dziesiątek niespójnych, często sprzecznych systemów krajowych. Dla obywatela podróżującego lub kupującego produkty z innych rynków oznacza to jedno – dezorientację.

Jeden system zamiast mozaiki rozwiązań

Kluczowy wniosek JRC jest jednoznaczny: skuteczność sortowania realnie poprawi jednolity, materiałowy system etykiet, oparty na prostych piktogramach, bezpośrednio dopasowanych do pojemników na odpady. Harmonizacja oznacza nie tylko ułatwienie dla konsumentów, ale również usunięcie barier na rynku wewnętrznym UE.

Raport rekomenduje odejście od lokalnych oznaczeń i narracji typu „plastik = żółty pojemnik”, które działają wyłącznie w określonych systemach krajowych. W ich miejsce ma pojawić się logika materiałowa, zrozumiała niezależnie od państwa członkowskiego.

Najważniejsze rekomendacje JRC

Wśród kluczowych założeń proponowanego systemu znalazły się:

  • Etykiety materiałowe zamiast lokalnych – informacja o materiale opakowania ma być ważniejsza niż przypisanie do konkretnego koloru pojemnika w danym kraju.
  • Zasada „matching” – ten sam symbol na opakowaniu i na pojemniku, co ogranicza ryzyko błędów przy sortowaniu.
  • Minimalizm komunikacyjny – piktogram jako podstawa, kolor jako wsparcie, tekst wyłącznie pomocniczo.
  • Ograniczona liczba kategorii materiałowych – mniejsza niż w rozbudowanych systemach skandynawskich, aby nie przeciążać użytkownika informacją.
  • Fizyczna etykieta jako standard – kody QR i rozwiązania cyfrowe mogą pełnić rolę uzupełniającą, ale nie zastąpią oznaczeń na opakowaniu.
  • Projektowanie z myślą o dostępności – system musi uwzględniać osoby z ograniczeniami wzroku, kompetencji cyfrowych oraz różnym poziomem edukacji środowiskowej.

Konsekwencje dla producentów i marek

Dla rynku oznacza to istotną zmianę filozofii. Oznaczenia odpadowe przestaną być dobrowolnym dodatkiem do projektu graficznego, a staną się elementem infrastruktury regulacyjnej. W praktyce ich znaczenie będzie porównywalne z takimi obszarami jak rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP), cyfrowy paszport produktu (DPP) czy ekoprojektowanie.

Dla producentów działających na wielu rynkach może to oznaczać uproszczenie procesów i redukcję kosztów związanych z lokalnym dostosowywaniem opakowań. Jednocześnie wzrośnie odpowiedzialność za poprawność i czytelność oznaczeń – błędy nie będą już wyłącznie kwestią wizerunkową, lecz regulacyjną.

Polska perspektywa: ewolucja, nie rewolucja

Z punktu widzenia Polski zmiany kolorystyczne nie będą aż tak rewolucyjne, jak w niektórych państwach UE. Największe emocje może budzić jedynie odejście od dotychczasowych przyzwyczajeń w przypadku frakcji odpadów zmieszanych. Kluczowe będzie jednak coś innego – dobrze zaprojektowana komunikacja z konsumentami.

Bez odpowiedniego okresu przejściowego, kampanii informacyjnych i spójnego przekazu nowe piktogramy mogą początkowo pogłębić dezorientację zamiast ją ograniczyć. Raport JRC wyraźnie podkreśla, że harmonizacja techniczna musi iść w parze z edukacją.

Obowiązek czy przewaga konkurencyjna?

PPWR wchodzi w życie, a wraz z nim kończy się epoka informacyjnego chaosu. Harmonizacja etykiet nie jest już kwestią „czy”, lecz „jak szybko i jak dobrze” zostanie wdrożona. Dla części firm będzie to kolejny obowiązek regulacyjny do odhaczenia. Dla innych – szansa na zbudowanie przewagi konkurencyjnej poprzez czytelne, przyjazne konsumentowi i zgodne z przyszłymi wymogami oznaczenia. Pytanie pozostaje otwarte: kto potraktuje harmonizację jako koszt, a kto jako inwestycję w zaufanie i efektywność systemu?