Czy Wrocław wprowadzi Strefę Czystego Transportu?

Po nowym raporcie Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska wraca dyskusja na temat strefy czystego transportu we Wrocławiu. Urzędnicy pytają radnych czy strefę w ogóle wprowadzać. Prawnicy podkreślają, że obowiązek utworzenia SCT we Wrocławiu wynika z Programu ochrony powietrza dla Dolnego Śląska. Według najnowszych badań, zamówionych przez ratusz, przekroczenia występują na zdecydowanej większości wrocławskich osiedli. Z badań Uniwersytetu Wrocławskiego z grudnia 2024 wynika, że na terenie 40 na 48 wrocławskich osiedli przekraczane są nowe europejskie normy dla tlenków azotu NO₂(20 µg/m³).

Wrocław od lat zmaga się z poważnym problemem zanieczyszczenia powietrza. Głównie z powodu niskiej emisji pochodzącej z użytkowania tzw. kopciuchów oraz z emisji tlenków azotu (NO₂) pochodzących z transportu drogowego.

Pierwszy z problemów ma być rozwiązany do końca 2027 roku. Wrocławski ratusz deklaruje, że do tej daty usunie wszystkie kopciuchy pozostające w zasobie miasta. Odpowiedzią na drugie główne źródło emisji ma być Strefa Czystego Transportu (SCT).

Przez spaliny każdego roku przedwcześnie umiera 500 osób z Wrocławia

Europejskie Centrum Czystego Powietrza (ECAC) wyliczyło, jak narażenie wrocławian na emisję NO2 wpływa na ich przedwczesne zgony z przyczyn naturalnych. W skali roku ponad 500 mieszkańców Wrocławia przedwcześnie umiera z powodu narażenia na NO2. Przedwczesnych zgonów wrocławian każdego roku jest 2,5-krotnie więcej niż dotąd zakładano. Na poszczególnych śródmiejskich osiedlach ta przyczyna odpowiada za nawet 6-11 proc. wszystkich zgonów naturalnych. Do tej pory szacowano 200-250 zgonów przedwczesnych zgonów rocznie spowodowanych NO2.– Umiera tyle osób, ile siedzi na pokładzie trzech samolotów. Można powiedzieć, że we Wrocławiu co roku spadają trzy samoloty, a w urzędzie miejskim nikogo to specjalnie nie rusza – mówi Krzysztof Smolnicki z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego.

Sytuacja jest zła, jednak średnioroczne odczyty nie przekroczyły normy wpisanej w ustawie. Dlatego mimo posiadanych danych i wiedzy o tym, jak spaliny wpływają na zdrowie mieszkańców, miasto zastanawia się, czy w ogóle SCT wprowadzać i pyta o to miejskich radnych. 

Okazuje się, że nie tylko ustawa obligowała Wrocław do wprowadzenia tego rozwiązania. Takie zapisy znalazły się także w Programie ochrony powietrza dla województwa. 

Wrocław musi wprowadzić SCT do lipca 2026

Obowiązek utworzenia strefy czystego transportu we Wrocławiu wynika z Programu ochrony powietrza w województwie dolnośląskim. Jest to akt prawa miejscowego przyjęty uchwałą sejmiku województwa, który zawiera szereg działań naprawczych mających na celu poprawę jakości powietrza w województwie. Jednym z tych działań jest utworzenie strefy czystego transportu we Wrocławiu – komentuje Miłosz Jakubowski, radca prawny z fundacji Frank Bold.

Według wspomnianego dokumentu do końca 2024 r. miały zostać przeprowadzone badania i analizy oraz zostać opracowana dokumentacja, w tym harmonogram wdrażania strefy czystego transportu.

Natomiast najpóźniej do 31 lipca 2026 roku taka strefa powinna zostać uruchomiona. Brak realizacji działań naprawczych przewidzianych w Programie ochrony powietrza stanowi naruszenie prawa, za które grozi wysoka kara administracyjna, nawet do 500 tys. zł. Karę taką wymierza WIOŚ – przypomina prawnik. 

Zaznacza przy tym, że obowiązek wykonania tego działania jest niezależny od aktualnych wyników pomiarów jakości powietrza. Zwłaszcza, że średnioroczne stężenie dwutlenku azotu na stacji przy al. Wiśniowej we Wrocławiu wyniosło 37 μg/m3, podczas gdy obowiązujący poziom dopuszczalny to 40 μg/m3. To, że w ubiegłym roku nie było przekroczeń nie oznacza, że nie pojawią się w tym roku. 

We wspomnianym liście do radnych urzędnicy zapowiedzieli, że zwrócą się do sejmiku o aktualizację Programu ochrony powietrza. Tak aby miasto nie miało obowiązku wprowadzania SCT. To zastanawia chociażby ze względu na fakt, że na biurkach urzędników leżą wspomniane alarmujące badania z Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Według Jakubowskiego takie działania nie mają podstaw prawnych.

Wbrew stanowisku Departamentu Infrastruktury i Transportu Urzędu Miejskiego Wrocławia, wprowadzony do ustawy obowiązek ustanowienia strefy czystego transportu w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców, w których występują przekroczenia poziomu dopuszczalnego dwutlenku azotu, nie stoi w kolizji z wojewódzkim Programem ochrony powietrza – komentuje prawnik.

SCT a tlenki azotu. Tak spaliny wpływają na zdrowie, szczególnie narażone są dzieci

W dyskusji o SCT często pomijany jest główny cel ich wprowadzania, czyli zdrowie mieszkańców. Tlenki azotu przy krótkim narażeniu działają drażniąco na spojówki oraz śluzówki nosa i gardła. Podrażniają układ oddechowy, mogą wywołać duszności, kłucie w klatce piersiowej. Przyczynić się także do skrócenia oddechu i zwiększyć podatność na infekcje dróg oddechowych. Szczególnie w przypadku dzieci i osób z obniżoną odpornością. 

U osób cierpiących na astmę, NO2 może powodować zwiększenie reaktywności oskrzeli. Z kolei u osób zmagających się z przewlekłą chorobą obturacyjną płuc dodatkowo ograniczyć sprawność tego narządu. Długotrwała ekspozycja na tlenki azotu przyczynia się do rozwoju wielu schorzeń. M.in. takich jak: astma oskrzelowa, przewlekła obturacyjna choroba płuc, choroby układu sercowo-naczyniowego. nowotwory, w szczególności płuc i piersi.

W Polsce wciąż obowiązuje średnioroczna norma dla tlenków azotu, która wynosi 40 µg/m3. Jednak do 2030 roku nasz kraj musi dostosować się do nowych norm i obciąć ją o połowę. Już w 2019 roku naukowcy oszacowali, że około 92 proc. dziecięcych zachorowań na astmę przypisywanych ekspozycji na smog komunikacyjny (którego głównym składnikiem jest właśnie NO2) wystąpiło na obszarach o średnich rocznych stężeniach niższych niż 40 µg/m3. Badania opublikowano na łamach prestiżowego czasopisma „The Lancet” po analizie danych dotyczących dzieci i młodzieży ze 194 krajów.