Skala przymusowych wyłączeń instalacji wytwórczych w 2024 roku mogła przełożyć się na skumulowane straty nawet 1 TWh energii elektrycznej. W największym stopniu zjawisko to dotknęło wielkoskalowych elektrowni PV. Receptą na niwelowanie strat z tego tytułu jest lepsze wykorzystywanie mocy przyłączeniowej.
– Ceny energii w okresach największego nasłonecznienia – a co za tym idzie największej generacji energii przez elektrownie PV – są coraz niższe lub nawet ujemne. W związku z tym warto iść w kierunku profili lepiej wycenianych, czy to poprzez zmianę ekspozycji generatora fotowoltaicznego z południa na wschód-zachód, czy to poprzez wykorzystanie magazynów energii. Taka kolokacja magazynów energii razem z instalacjami fotowoltaicznymi, pozwoli uzyskać stabilniejszy poziom produkcji, jak i lepiej wyceniany profil – uważa Szymon Witoszek z Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki.
Marnowana moc przyłączeniowa farm PV
Kolejnym wyzwaniem jest lepsze wykorzystywanie mocy przyłączeniowej. W Polsce panuje przekonanie, że fotowoltaika jest kiepska, bo źle wykorzystuje możliwości przyłączeniowe, które uzyskała w ramach dostępu do publicznej infrastruktury. Nie jest to jednak reguła, ale skutek braku zachęt do gospodarnego wykorzystania dostępu do sieci elektroenergetycznej.
Fotowoltaika może pracować stabilnie przy limicie mocy osiągalnej znacznie poniżej jej mocy zainstalowanej elektrycznej. W ten sposób współczynnik wykorzystania mocy przyłączeniowej staje się istotniejszy niż współczynnik wykorzystania mocy zainstalowanej. Może dla fotowoltaiki, bez magazynu energii, wynosić 1500-2000 godzin w skali roku – podobnie jak ma to miejsce w przypadku farm wiatrowych.
–Powyżej pewnego poziomu nasłonecznienia elektrownie PV mogą pracować stabilnie, „odcinając” (nie wprowadzając do sieci) energii właśnie w najniżej wycenianych okresach. Dzięki lokalnemu magazynowaniu niewprowadzanych nadwyżek energii świadomi wytwórcy mogą przyczyniać się do lepszego zbilansowania systemu elektroenergetycznego, czyli dawać techniczną rękojmię tego, że elektrownia może pracować bardziej przewidywalnie w określonych godzinach doby. Tym samym przedstawiać wartościowy zasób techniczny mogący świadczyć usługi elastyczności, a nie wyłącznie czynnik niepewności dla operatorów systemu elektroenergetycznego – komentuje Szymon Witoszek.
Koszt zamieniony na zyski
Dołożenie magazynu oznacza inwestycje i koszty. Jednak daje też istotne możliwości generowania przez instalację dodatkowych przychodów. Inwestycja oczywiście jest obarczona kosztem, natomiast umożliwia skorzystanie z nowych strumieni przychodowych dla elektrowni PV wspomaganym magazynami.
– Zarówno sama instalacja wytwórcza, jak i magazyn są szybko sterowalne. Oba elementy doskonale się uzupełniają, a dzięki temu taki układ połączony może świadczyć usługi regulacyjne na bardziej wymagających rynkach – rynku bilansującym i wdrażanym właśnie rynku elastyczności – uważa ekspert Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki.
Instalacja fotowoltaiczna wyposażona w magazyn to nie tylko wytwarzanie i sprzedaż energii. To także stabilizacja systemu, dostosowanie się do odchyleń częstotliwości oraz zapewnianie rezerwy elastyczności dla operatorów sieci dystrybucyjnych. Fotowoltaika z magazynem energii może uczestniczyć w rynku bilansującym na równych zasadach z dużymi konwencjonalnymi elektrowniami.
– Oznacza to stabilność, nowe strumienie przychodów, lepsze planowanie systemu, większą odpowiedzialność, bardziej efektywne wykorzystanie mocy przyłączeniowej oraz więcej godzin pracy w roku. Dzięki temu nikt nie będzie marnować dostępu do infrastruktury publicznej. Będziemy dążyć do tego, aby fotowoltaika z magazynami była równie wydajna, pewna i dyspozycyjna jak starsze bloki węglowe (~2000 h pracy z mocą dyspozycyjną), przyczyniając się do stabilności i lepszego zbilansowania krajowego systemu energetycznego pomimo rosnącego rozproszenia sektora wytwarzania w Polsce – podsumowuje Szymon Witoszek.

by


