Regulacje przyspieszą informacje o zrównoważonych działaniach

Walka o klimat wymaga większego zaangażowania ze strony firm. Już za chwilę będą musiały rzetelnie informować o swoich zielonych działaniach.

Według ONZ postępujący kryzys klimatyczny, pandemia COVID-19 i rosnąca liczba konfliktów cofnęły świat w realizacji 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju. Dlatego niezbędne jest m.in. większe zaangażowanie biznesu, bez którego niewiele da się zdziałać. W tej chwili wciąż pozostaje ono niewystarczające albo kończy się tylko na wzniosłych deklaracjach, które często noszą znamiona greenwashingu. Tak zwana ekościema jest dużym problemem dla konsumentów. 70 proc. deklaruje, że jest zmęczonych tylko mówieniem zamiast realizacją konkretnych działań na rzecz środowiska.

– Zmiana klimatu, która w tej chwili następuje, jest wynikiem działania człowieka i takiego rozwoju gospodarczego, który ma na względzie produkcję i pozyskiwanie dóbr bez specjalnego zagłębiania się w koszty środowiskowe. Dlatego też zaangażowanie biznesu w przeciwdziałanie kryzysowi klimatycznemu jest niezbędne. Jest warunkiem tego, żebyśmy mogli w ogóle dokonać jakiejkolwiek zmiany. Nie wystarczą legislacje, konieczne są określone działania, które biznes może wprowadzić w swoim codziennym funkcjonowaniu. Tutaj jest długa lista różnego rodzaju działań, począwszy od dekarbonizacji, przestawienia się na zieloną energię czy takiego ustawienia swoich modeli biznesowych, żeby minimalizować zużycie energii. Ten duży biznes, który odpowiada za dostarczanie różnego rodzaju dóbr dla nas wszystkich, powinien to zdecydowanie przyspieszyć, bo niestety mamy coraz mniej czasu na podjęcie tych działań, które mogą zatrzymać kryzys klimatyczny – podkreśla w rozmowie z  Newserią Maria Andrzejewska, dyrektorka generalna UNEP/GRID-Warszawa.

Marki powinny inwestować w zrównoważony rozwój

Według badań EY („Future Consumer Index 2022”) większość Polaków uważa, że marki są zobowiązane do inwestowania w zrównoważoną produkcję produktów i usług. Co więcej, po pandemii Polacy zwracają również coraz większą uwagę na to, jaki wpływ na środowisko naturalne ma to, co kupują i konsumują. Jednak dobre intencje i chęć zmian jeszcze nie zawsze przekładają się na realne decyzje konsumenckie.

Kryzys klimatyczny: po pandemii świat się cofnął

Raport ONZ z 2022 roku pokazał, że postępujący kryzys klimatyczny, pandemia COVID-19 i rosnąca liczba konfliktów cofnęły świat w realizacji 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju. Zarówno w aspektach społecznych, jak i środowiskowych. Globalne emisje dwutlenku węgla związane z produkcją energii wzrosły w 2021 roku o 6 proc. Osiągnęły rekordowy poziom i całkowicie zniweczyły spadki, jakie udało się uzyskać w związku z pandemią. Zgodnie z zapisami porozumienia paryskiego, aby uniknąć drastycznych skutków zmian klimatu, globalny poziom emisji gazów cieplarnianych musi osiągnąć szczytową wartość do 2025 roku, a następnie spaść o 43 proc. do końca obecnej dekady, żeby osiągnąć wartość zerową do 2050 roku. Tymczasem prognozy zakładają, że w kolejnej dekadzie emisje nie spadną, ale wzrosną o niemal 14 proc. Statystyki pokazują też, że w 2021 roku do światowego oceanu trafiło ok. 17 mln t plastiku, a według szacunków do 2040 roku ta wartość wzrośnie już dwu- lub nawet trzykrotnie.

– Za kwestie zanieczyszczenia mórz i oceanów czy środowiska w ogóle w dużej mierze odpowiedzialne są opakowania, które są jednym z podstawowych produktów wytwarzanych z plastiku. To z kolei wiąże się z wykorzystaniem ropy naftowej, czyli z bazowaniem na paliwach kopalnych, a przede wszystkim z utratą surowca – mówi Maria Andrzejewska.

Sektor opakowań na celowniku

Według danych Komisji Europejskiej sektor opakowań jest w tej chwili jednym z największych odbiorców surowców pierwotnych. 40 proc. tworzyw sztucznych i połowa papieru wykorzystywanego w UE jest zużywana właśnie na produkcję opakowań. Natomiast ilość odpadów, które z nich powstają, sukcesywnie rośnie. Tylko w 2021 r. w UE wytworzono 84,3 mln t odpadów opakowaniowych. To odpowiada prawie 189 kg na mieszkańca – o 11 kg więcej na osobę niż rok wcześniej. W latach 2010–2021 łączna ilość wytwarzanych odpadów opakowaniowych w przeliczeniu na mieszkańca wzrosła o 22,5 proc. Prognozy wskazują, że bez odpowiednich działań do 2030 roku ilość odpadów opakowaniowych – tylko z tworzyw sztucznych – może wzrosnąć aż o 46 proc., zatruwając środowisko, które już boryka się z zanieczyszczeniem tzw. mikroplastikiem.

– Podstawą do tego, aby można było wytworzyć surowiec, który może być wykorzystywany ponownie, jest recykling. W przypadku plastikowych odpadów mówimy o wytworzeniu tzw. recyklatu. W tej chwili czekamy na legislację, która będzie wspierać m.in. projektowanie opakowań tak, aby zawierały jak najwięcej tego recyklatu – mówi dyrektorka generalna UNEP/GRID-Warszawa.

Eksperci podkreślają, że niezależnie od legislacji w staraniach dotyczących łagodzenia skutków zmian klimatu, zanieczyszczenia środowiska niezbędne jest jednak zaangażowanie biznesu. Bez tego niewiele da się zdziałać. Jednak w tej chwili w wielu przypadkach wciąż pozostaje ono niewystarczające. Najnowsza edycja raportu „Corporate Climate Responsibility Monitor 2024”, w którym przeanalizowano transparentność i uczciwość zobowiązań klimatycznych podjętych przez 51 największych, światowych firm, pokazuje, że wyznaczone przez nie cele na 2030 rok przekładają się na zaledwie 30 proc. całkowitych emisji w łańcuchu wartości w latach 2019–2030. Tymczasem do 2050 roku korporacje powinny zredukować swoje emisje o 90–95 proc. w porównaniu z obecnymi poziomami.

Kryzys klimatyczny: królują deklaracje, nie działania

– Gdyby biznes faktycznie realnie angażował się w działania na rzecz klimatu, to jego wpływ byłby olbrzymi. Łatwo to policzyć, biorąc pod uwagę budżety, jakimi dysponują państwa, a jakimi dysponuje biznes – ilość pieniędzy, które są w dyspozycji biznesu, jest olbrzymia. Stąd jego zaangażowanie oznaczałoby wielką zmianę na lepsze, m.in. w zakresie realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju – mówi Roland Zarzycki, prorektor ds. dydaktycznych Collegium Civitas.

Firmy stawiają w swojej działalności coraz większy akcent na zrównoważony rozwój. Z każdym rokiem coraz więcej przedsiębiorstw może się pochwalić swoimi działaniami na rzecz środowiska i klimatu bądź składa deklaracje dotyczące ograniczania emisji dążenia do neutralności klimatycznej. Jednak w części przypadków kończy się tylko na deklaracjach. Według badania firmy doradczej EY („Czy polski biznes jest zrównoważony?”) 90 proc. rodzimych firm deklaruje, że ich misja zawiera aspekty związane z ESG, ale już tylko 67 proc. uwzględnia je w codziennej aktywności, a zaledwie 48 proc. przełożyło założenia strategii zrównoważonego rozwoju na poszczególne obszary funkcjonowania biznesu. To pokazuje, że pomiędzy deklaracjami a realnymi działaniami firm wciąż istnieje zauważalna różnica.

Celowe wprowadzanie w błąd

Tak zwany greenwashing oznacza, że przedsiębiorstwa celowo wprowadzają konsumentów w błąd odnośnie do swojej prośrodowiskowej działalności albo produktu bądź usługi. Rozpowszechnił się, kiedy ekologia zaczęła stawać się modna. Wówczas firmy zorientowały się, że dodanie tego elementu do komunikacji buduje ich pozytywny wizerunek i zwiększa popyt. Greenwashing jest jednak zjawiskiem szkodliwym społecznie. Konsumenci, którzy nabrali się na „ekościemę”, tracą wiarę w to, że ich prośrodowiskowe zachowania i decyzje zakupowe mają sens. Tracą też zaufanie do firm, które naprawdę dbają o ekologię.

Wiosną 2022 roku Komisja Europejska zaproponowała aktualizację unijnego prawa konsumenckiego, która ma przeciwdziałać tzw. greenwashingowi. Także ryzyku wprowadzania konsumentów w błąd przez firmy posługujące się fałszywymi twierdzeniami związanymi z ochroną środowiska. Ma temu służyć tzw. dyrektywa Green Claim. Zgodnie z nią firmy składające oświadczenia środowiskowe będą musiały teraz rzetelnie uzasadniać te deklaracje. W styczniu tego roku nowe przepisy przyjął już Parlament Europejski. 

Kolejny krok to zatwierdzenie przez Radę UE, po czym dyrektywa zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym UE. Następnie państwa członkowskie będą miały 24 miesiące na jej implementację do krajowych systemów prawnych. To oznacza, że z etykiet produktów stojących na sklepowych półkach znikną niedługo niczym niepoparte, ogólnikowe stwierdzenia, jak np. „bio”, „eko”, „produkt przyjazny dla środowiska”, „produkt naturalny” etc. Formułowanie takich twierdzeń i oznaczeń uregulowano.