Komisja Europejska zaproponowała kompromis w sprawie norm emisyjnych dla samochodów osobowych i dostawczych po 2035 roku. Zamiast redukcji emisji CO₂ o 100 proc., producenci mają osiągnąć poziom 90 proc. Choć oznacza to odejście od planowanego zakazu sprzedaży aut spalinowych, eksperci podkreślają, że decyzja nie zatrzyma elektryfikacji transportu ani nie rozwiąże problemów europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Komisja Europejska przedstawiła pakiet inicjatyw dla sektora automotive, obejmujący m.in. propozycję zmian rozporządzenia 2019/631 dotyczącego norm emisji CO₂. Kluczowa zmiana dotyczy roku 2035. Zamiast pełnej redukcji emisji nowych samochodów osobowych i dostawczych do zera, producenci mieliby osiągnąć poziom 90 proc. Cele pośrednie na 2030 r. w przypadku aut osobowych pozostają bez zmian. Zmodyfikowany zostanie jednak sposób ich rozliczania.
Projekt Komisji trafi teraz do dalszych prac legislacyjnych i stanie się przedmiotem trilogu pomiędzy Komisją Europejską, Parlamentem Europejskim i Radą UE. Ostateczny kształt regulacji nie jest więc jeszcze przesądzony.
Ambitny cel, mimo złagodzenia
Propozycja Komisji oznacza odejście od zapisów przyjętych w ramach pakietu „Fit for 55”, które w praktyce prowadziły do zakończenia sprzedaży nowych samochodów spalinowych w UE od 2035 r. Jak podkreśla Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności, zmiana ta budzi wątpliwości, zwłaszcza że europejski przemysł i konsumenci już dostosowywali się do wcześniej ustalonych zasad.
– Trudno ocenić tę zmianę pozytywnie, bo oznacza korektę reguł, za którymi poszły konkretne decyzje inwestycyjne. Jednocześnie 90-procentowa redukcja emisji CO₂ to wciąż niezwykle ambitny cel, który utrzymuje kurs na dynamiczną elektryfikację flot – komentuje Maciej Mazur, CEO PSNM.
Zdaniem stowarzyszenia, przestrzeń dla technologii opartych na paliwach kopalnych pozostanie po 2035 r. bardzo ograniczona,. Projektowane zmiany nie wpłyną zbytnio na tempo rozwoju elektromobilności w UE.
Mniej elektryków, ale nadal większość
PSNM szacuje, że złagodzenie celu emisyjnego może przełożyć się na niższą liczbę rejestracji nowych samochodów elektrycznych w 2035 r. W porównaniu do obecnego stanu prawnego liczba ta może być niższa nawet o ponad 20 proc.
– W 2035 r. zamiast prognozowanych 10,3 mln nowych osobowych BEV, na europejskie drogi wyjedzie ok. 7,8 mln takich pojazdów. To wciąż zdecydowana większość wszystkich nowych rejestracji w UE – mówi Jan Wiśniewski, dyrektor Centrum Badań i Analiz PSNM.
Analogii do nowego podejścia Komisji można szukać w regulacjach dotyczących pojazdów ciężkich. Tam również przyjęto docelową redukcję emisji na poziomie 90 proc., choć z terminem 2040 r., Od początku branża interpretowała to jako kurs na niemal pełną elektryfikację sektora.
Pooling, „superjednostki” i floty firmowe
Pakiet Komisji obejmuje także inne instrumenty. Jednym z nich jest system poolingu, który umożliwi producentom niespełniającym norm emisyjnych zakup kredytów od firm realizujących cele z nadwyżką. Mechanizm ten może oznaczać dodatkowe przychody dla producentów stawiających na elektromobilność i jednocześnie osłabienie konkurencyjności tych, którzy pozostają w tyle technologicznie.
Komisja zaproponowała również rozwiązania wspierające sprzedaż małych, przystępnych cenowo samochodów elektrycznych. W ramach inicjatywy „Small Affordable Cars” producenci takich pojazdów będą mogli korzystać z tzw. superjednostek. W praktyce sprzedaż 10 małych aut elektrycznych ma być liczona jak 13 pojazdów przy realizacji celów emisyjnych.
Nowością są także obowiązki dotyczące elektryfikacji flot korporacyjnych. W 2030 r. udział pojazdów zeroemisyjnych we flotach dużych przedsiębiorstw ma wynosić od 17 proc. do 100 proc., w zależności od kraju. Dla Polski przewidziano poziom 24 proc. w 2030 r. i 45 proc. w 2035 r.
Problemy branży gdzie indziej
PSNM zwraca uwagę, że złagodzenie celów emisyjnych nie odpowiada na kluczowe wyzwania, przed którymi stoi europejski przemysł motoryzacyjny. Według stowarzyszenia, przyczyny spadku konkurencyjności sektora leżą przede wszystkim poza unijną polityką klimatyczną.
– Nie ma szans, by zmiana przepisów zatrzymała globalny rozwój elektromobilności. Europejskie automotive traci konkurencyjność głównie z powodu presji technologicznej i cenowej ze strony producentów spoza UE – podkreśla Aleksander Rajch, członek zarządu PSNM.
Jak dodaje, Stany Zjednoczone przeznaczają ponad dwukrotnie więcej środków na badania i rozwój niż Unia Europejska, a w Chinach już w 2024 r. dwie trzecie samochodów elektrycznych było tańszych od aut spalinowych, nawet bez subsydiów.
Zdaniem PSNM, propozycja Komisji powinna być dla decydentów sygnałem alarmowym i impulsem do budowy spójnej, ambitnej strategii transformacji europejskiego przemysłu motoryzacyjnego.
– Instrumenty wsparcia zaproponowane dziś nie wystarczą, by nadrobić dystans, który Europa już straciła – podsumowuje Rajch.

by


