Segregujemy odpady do pięciu pojemników, unikamy jednorazowego plastiku, coraz chętniej wybieramy ubrania z drugiej ręki. Idea gospodarki o obiegu zamkniętym (GOZ) stopniowo zakorzenia się w codziennych nawykach Polaków. Jednak wdrażanie ekologicznych rozwiązań ma swoją cenę – zarówno dla konsumentów, jak i dla przedsiębiorców. Najnowsze dane BIG InfoMonitor i BIK pokazują, że fundamenty finansowe tej transformacji są dalekie od stabilnych.
Kosztowna ekologia dla gospodarstw domowych
Zmiany legislacyjne i rosnące wymagania w zakresie segregacji odpadów przekładają się na coraz wyższe opłaty ponoszone przez mieszkańców. Już tej jesieni w Krakowie podstawowa stawka za odbiór śmieci wzrośnie z 27 zł do 35 zł miesięcznie. Dla czteroosobowej rodziny oznacza to dodatkowy wydatek rzędu 384 zł rocznie.
Na horyzoncie czeka kolejna zmiana – od 1 października w Polsce rusza system kaucyjny. Klienci kupujący napoje w butelkach PET, szklanych czy puszkach będą musieli dopłacić od 0,50 zł do 1 zł kaucji za każde opakowanie. Choć pieniądze te będzie można odzyskać, dla wielu gospodarstw domowych oznacza to kolejne zamrożone środki.
Firmy w pułapce długów
Ekologiczna transformacja mocno obciąża także biznes. Koszty inwestycji w infrastrukturę – butelkomaty, systemy segregacji, dodatkową logistykę – rosną lawinowo. Największe wyzwania stoją jednak przed firmami zajmującymi się zbieraniem i przetwarzaniem odpadów. To one mają być kręgosłupem systemu kaucyjnego, a tymczasem ich sytuacja finansowa budzi poważne obawy.
Według danych z końca czerwca 2025 r. przeterminowane zobowiązania przedsiębiorstw sektora gospodarowania odpadami (PKD 38) sięgnęły 322,3 mln zł – o 21 proc. więcej niż rok wcześniej. Największe wzrosty zadłużenia dotknęły firmy z obszaru przetwarzania i unieszkodliwiania odpadów (wzrost o 30 proc.) oraz zbierania odpadów (wzrost o 27 proc.).
Łącznie w branży 1100 podmiotów nie radzi sobie z regulowaniem zobowiązań, a udział firm zadłużonych sięga 8,4 proc., w tym aż 9,3 proc. wśród przedsiębiorstw zajmujących się odbiorem odpadów.
– Gospodarka obiegu zamkniętego nie może działać bez stabilnych finansowo podmiotów. Tymczasem rosnące zadłużenie pokazuje, że tempo wdrażania regulacji jest wyzwaniem zarówno dla rynku, jak i dla mieszkańców, którzy ponoszą koszty tej transformacji – podkreśla dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
Bariery systemowe: koszty, szara strefa i brak wsparcia
Przyczyny problemów branży są wieloaspektowe. Firmy mierzą się z rosnącymi kosztami energii, pracy i transportu, a także koniecznością kosztownych inwestycji w nową infrastrukturę. Do tego dochodzi brak jednolitego modelu finansowania transformacji i niepewność regulacyjna, które utrudniają planowanie strategiczne.
Kolejnym wyzwaniem jest szara strefa. Według raportu „Punkt zero. Recykling w Polsce” nawet 30–40 proc. rynku odpadów działa poza oficjalnym systemem, co zaniża wskaźniki recyklingu i destabilizuje konkurencję. Legalnie działające firmy muszą konkurować z podmiotami, które nie ponoszą pełnych kosztów ekologicznych regulacji.
– Nieformalna działalność poza oficjalnym systemem ogranicza efektywność GOZ i pogłębia problemy finansowe uczciwych przedsiębiorstw. W takich warunkach kluczowe staje się rzetelne sprawdzanie kontrahentów pod kątem wypłacalności i wiarygodności – zaznacza Paweł Szarkowski, prezes BIG InfoMonitor.
Zielone ambicje, czerwone realia
Choć idea gospodarki o obiegu zamkniętym jest jednym z fundamentów unijnej i krajowej polityki klimatycznej, jej praktyczne wdrażanie w Polsce natrafia na poważne bariery finansowe. Koszty ponoszą zarówno mieszkańcy, jak i przedsiębiorstwa, a kondycja sektora odpadowego – kluczowego dla sukcesu GOZ – pozostawia wiele do życzenia.
Przed Polską stoi dziś fundamentalne pytanie: jak pogodzić ekologiczne ambicje z realiami ekonomicznymi? Bez stabilnego finansowania, skutecznej walki z szarą strefą i wsparcia dla firm, ryzyko, że zielona transformacja utknie w martwym punkcie, staje się coraz bardziej realne.



