Więcej opadów, mniej wody – paradoks polskiego lata

retencja

Tegoroczny lipiec przyniósł większe niż zwykle zróżnicowanie opadów. W niektórych regionach kraju miesięczna suma deszczu dwukrotnie przekroczyła średnią. W innych stanowiła zaledwie 70 proc. normy. Zdaniem ekspertów to normalność, do której trzeba się przystosować. 

Zmiany klimatu coraz częściej dostrzegamy w naszym bezpośrednim otoczeniu. W ostatniej edycji badania Centrum Badawczo-Rozwojowego Biostat, przeprowadzonego na zlecenie Multiconsult Polska, tylko 15 proc. respondentów zadeklarowało, że osobiście nie odczuło jeszcze żadnych zmian klimatu. Zdecydowana większość zauważa wyraźne symptomy: cieplejsze zimy i bardziej suche lata (73 proc.), gwałtowne burze, silne wiatry i powodzie (48 proc.) oraz zmiany w otaczającej przyrodzie (31 proc.).

Mamy więcej deszczu, ale czy więcej wody?

Wzmożone opady nie oznaczają trwałego zwiększenia zasobów wodnych dostępnych dla ludzi i przyrody. Tegoroczne ulewne deszcze przyniosły co prawda chwilowy nadmiar wody, jednak jej duża część szybko spłynęła ku Bałtykowi, zamiast zasilić głęboko glebę i wody podziemne.

W ostatnich dekadach obieg wody w przyrodzie uległ istotnym zmianom. Do niedawna potężnym, naturalnym magazynem były obfite opady śniegu, które w czasie roztopów stopniowo uwalniały wodę do gleby. Obecnie ten element cyklu praktycznie zanika, a nawet bardzo intensywne deszcze latem nie są w stanie zrekompensować wieloletnich niedoborów pokrywy śnieżnej. Poziomy wód w rzekach i jeziorach reagują z opóźnieniem, a krótkotrwałe wezbrania niewiele zmieniają w dłuższej perspektywie.

Paradoksem jest to, że całkowita suma opadów w skali roku nie maleje, a bywa nawet wyższa od normy, lecz dostępność wody dla ludzi i przyrody wcale się przez to trwale nie poprawia. Główną przyczyną jest nierównomierne rozłożenie opadów w czasie i przestrzeni oraz brak infrastruktury umożliwiającej ich zatrzymanie – komentuje dr inż. Amadeusz Walczak starszy konsultant ds. ochrony środowiska w Multiconsult Polska

Co mogą zrobić miasta i gminy?

W opinii eksperta to samorządy mają kluczową rolę w ocenie stanu sieci kanalizacji deszczowej i zwiększeniu jej przepustowości tam, gdzie jest to konieczne. W miastach równie istotna jest dostępność zbiorników retencyjnych. Pozwalają one czasowo zatrzymać nadmiar wody z opadów nawalnych i wykorzystać go w okresach suszy. Obecnie wiele polskich miast nie dysponuje odpowiednią liczbą takich zbiorników lub są one zbyt małe, co prowadzi do lokalnych podtopień.

Nowe inwestycje powinny zakładać budowę podziemnych zbiorników retencyjnych np. pod parkami czy parkingami. Równie ważne jest utrzymanie istniejącej infrastruktury – regularne czyszczenie studzienek z liści i śmieci zapewnia drożność systemów podczas intensywnych opadów.

W planach adaptacji do zmian klimatu powszechnie zaleca się rezygnację z nieprzepuszczalnych nawierzchni na rzecz rozwiązań opartych na przyrodzie. Należą do nich: zielone dachy, ogrody deszczowe, trawniki czy łąki kwietne. Zatrzymują one wodę na dłużej i ograniczają ryzyko miejskich podtopień.

Polska retencja: wciąż na szarym końcu

Jak podkreślają eksperci, obecnie Polska retencjonuje zaledwie kilka procent rocznego odpływu wód – cała reszta bezpowrotnie ucieka do Bałtyku. Dla porównania, średnia retencja w krajach europejskich wynosi kilkanaście procent. W Hiszpanii, dzięki rozbudowanemu systemowi zbiorników, sięga aż 45 proc.

Polska ma stosunkowo niewiele dużych sztucznych zbiorników wodnych, z których wiele powstało kilkadziesiąt lat temu. Obecna infrastruktura nie nadąża za zmianami klimatycznymi. Przez dekady melioracji i osuszania terenów zaniedbano rozwój małej retencji. W efekcie tracimy wodę deszczową, która błyskawicznie spływa po zabetonowanych powierzchniach – tłumaczy Amadeusz Walczak.

Mała retencja, duży efekt

Wśród działań poprawiających retencję wody wskazuje się:

  • rozwój lokalnych, niewielkich zbiorników wodnych,
  • rewitalizację i ochronę obszarów podmokłych,
  • gromadzenie deszczówki na terenach zurbanizowanych.

Choć często w budżetach gmin brakuje środków na tego rodzaju inwestycje, przynoszą one wymierne efekty. Poprawiają one lokalny bilans wodny, zwiększają odporność na suszę, a także zmniejszają ryzyko powodziowe. Eksperci podkreślają, że budowa odporności miast i gmin na skutki zmian klimatu wymaga myślenia długofalowego i konsekwentnych działań. Zwłaszcza w zakresie gospodarki wodnej.