Wbrew wieloletniej praktyce oraz obowiązującym przepisom, niektóre Wojewódzkie Inspektoraty Ochrony Środowiska zaczęły kwestionować dotychczasowy sposób postępowania z elektroodpadami w procesie ich przetwarzania, nakładając kary na przedsiębiorców. Taka sytuacja może doprowadzić do załamania systemu przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE) w Polsce, ponieważ problem dotyczy aż 99 proc. zakładów działających na krajowym rynku.
Sprawa dotyczy sposobu postępowania z odpadami w procesie ich zagospodarowania. W ostatnich miesiącach pojawiła się nowa interpretacja przepisów, m.in. ze strony Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Poznaniu. Zgodnie z nią odpady powinny być przekazywane z zakładów przetwarzania ZSEE do podmiotów zajmujących się recyklingiem lub innymi formami odzysku wyłącznie bezpośrednio. Taki wymóg jest jednak niemożliwy do spełnienia. Interpretacja, sprzeczna z dotychczasową praktyką rynkową, może doprowadzić do paraliżu systemu przetwarzania ZSEE w Polsce.
– Obecnie zakłady przetwarzania ZSEE przekazują elementy pozyskane w procesie demontażu (np. świetlówki, silniki, kable) do wyspecjalizowanych instalacji, gdzie są one dalej przetwarzane, a uzyskane frakcje trafiają do ostatecznych recyklerów, np. miedzi czy aluminium. To rozwiązanie ma sens zarówno ekonomiczny, jak i środowiskowy, ze względu na skalę i koncentrację działalności. Nie ma żadnego uzasadnienia, by każdy z około 100 zakładów przetwarzania posiadał własne linie technologiczne do przetwarzania wszystkich pozyskanych elementów. To absurd i działanie sprzeczne z logiką – mówi Aleksander Traple, prezes firmy Biosystem, prowadzącej jeden z największych w Polsce zakładów przetwarzania ZSEE.
To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Nowa interpretacja WIOŚ, zmieniająca dotychczasową praktykę i znajdująca już odzwierciedlenie w protokołach kontroli oraz zaleceniach pokontrolnych, wymaga, aby nie tylko podzespoły, ale wszystkie frakcje pozyskane w procesie przetwarzania były przekazywane bezpośrednio do odzysku.
Co to oznacza w praktyce? Na przykład konieczność przekazania złomu bezpośrednio do huty. Problem w tym, że jest to fizycznie niemożliwe. Huty to ogromne przedsiębiorstwa, które kupują dziesiątki tysięcy ton złomu miesięcznie. Nawet duży zakład przetwarzania ZSEE nie ma szans na podpisanie kontraktu z takim odbiorcą, bowiem oferowane ilości to zaledwie promil zapotrzebowania huty.
– Zakład przetwarzający ZSEE nigdy nie uzbiera hurtowej ilości złomu stalowego. Huty, a więc recyklerzy, współpracują wyłącznie z dużymi dostawcami, którzy pełnią rolę pośredników między mniejszymi podmiotami a dużymi odbiorcami. Podobnie działają cementownie, elektrownie i inne duże instalacje przemysłowe, które mają określone wymagania technologiczne i logistyczne. Dlatego zakłady przetwarzające ZSEE muszą mieć możliwość działania przez pośredników – dodaje Traple.
ZSEE interpretacja niepokoju prawników
Zmiana interpretacji, która podważa utrwaloną i wielokrotnie potwierdzaną w kontrolach WIOŚ praktykę, budzi również zdziwienie wśród prawników.
– Nagła zmiana podejścia inspekcji do ugruntowanej praktyki, bez zmiany przepisów, to kolejny przykład urzędniczej nadgorliwości. Ustawa Prawo przedsiębiorcy jasno mówi, że przepisów nie można sobie „wyinterpretowywać”. Co nie jest zapisane wprost, nie istnieje – podkreśla europejski ekspert prawa ochrony środowiska mec. dr Jakub Pawelec z Kancelarii M. Mazurek i Partnerzy. – Należy pamiętać, że co do zasady wszystko, co nie jest zakazane, jest dozwolone, a bezzasadne ograniczanie swobody działalności gospodarczej może prowadzić do poważnych perturbacji – zarówno dla przedsiębiorców, jak i całego systemu zagospodarowania odpadów – dodaje.
Warto zaznaczyć, że zakłady przetwarzania ZSEE podlegają corocznym, obowiązkowym kontrolom WIOŚ, które weryfikują zgodność ich działalności z przepisami i wydanymi pozwoleniami. Przepisy dotyczące sposobu zagospodarowania frakcji pozyskanych w procesie demontażu ZSEE nie zmieniły się od lat – były jasne, logiczne i czytelne. Jak zauważa Witold Włodarczyk, Dyrektor Generalny Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska, żaden przepis nie nakazuje bezpośredniego przekazywania odpadów do odzysku ani tego nie zabrania. – Co więcej, Ministerstwo Klimatu i Środowiska wydawało w poprzednich latach indywidualne interpretacje, które jednoznacznie wskazywały, że działanie przez pośredników jest legalne i zgodne z prawem. Od czasu wydania tych interpretacji prawo nie uległo zmianie – mówi Włodarczyk.
Ze względu na powagę sytuacji i realne zagrożenie dla branży, a także konieczność realizacji celów środowiskowych i publicznych, szereg organizacji branżowych zwróciło się do Ministerstwa Klimatu i Środowiska z wnioskiem o nowelizację ustawy o ZSEE oraz do Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców z prośbą o pilną interwencję w sprawie interpretacji art. 52 ustawy o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym.

by


