Rząd postanowił pójść w poprzek oczekiwaniom i sugestiom branży OZE i zaryzykować utratą wiarygodności wśród inwestorów krajowych i zagranicznych forsując wysokość obowiązku na poziomie 5 proc. Rozporządzenie zostało opublikowane pomimo licznych apeli kluczowych organizacji zrzeszających biznes, aby zatrzymać celową dewastację rynku OZE w Polsce. Zarówno wielkość ustalonego obowiązku, jak i sposób procedowania rozporządzenia pokazuje, że rząd ma za nic merytoryczny dialog z sektorem OZE. Nie liczy się z groźnymi konsekwencjami wprowadzanych decyzji.
29 sierpnia opublikowano rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie zmiany wielkości udziału ilościowego sumy energii elektrycznej wynikającej z umorzonych świadectw pochodzenia potwierdzających wytworzenie energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii w 2024 r. Rozporządzenie to określiło popyt na zielone certyfikaty na poziomie zaledwie 5 proc. To oznacza pogwałcenie praw nabytych otrzymanych od Polskiego Państwa dla przedsiębiorców, którzy zaryzykowali i zainwestowali już kilka lat temu w odnawialne źródła energii.
Kolejne biurokratyczne uderzenie w sektor
W ostatnich miesiącach to kolejny cios dla wytwórców generujących energię w odnawialnych źródłach. Rząd pomimo licznych zapowiedzi o chęci rozwoju tego typu źródeł, prowadzi wiele działań w przeciwnym kierunku. To może zakończyć się całkowitym wstrzymaniem kolejnych inwestycji. Tak istotne zmiany zasad gry w jej trakcie mogą niestety prowadzić do sporów sądowych. Także tych na poziomie międzynarodowym, co dodatkowo ograniczać będzie zaufanie do polskiego państwa, a tym samym liczbę niezbędnych inwestycji. Ich brak oznaczać będzie utrwalenie węglowego miksu energetycznego generującego najwyższe koszty. Oznacza to utrzymanie wysokich cen energii w horyzoncie długoterminowym.
Dotychczasowi inwestorzy, a także podmioty chcące dopiero wejść na polski rynek OZE analizują na bieżąco otoczenie rynkowe. Logiczne jest, że egatywne sygnały skutecznie odstraszą od działań inwestycyjnych. Nagromadzenie w ostatnim okresie negatywnych sygnałów w coraz większym stopniu ograniczać będzie kolejne inwestycje. Po wprowadzeniu jednych z najbardziej restrykcyjnych limitów cenowych dla źródeł odnawialnych w UE, niezgodnego z przepisami UE wydłużenia ich funkcjonowania po 30 czerwca, zniszczeniu rynku gwarancji pochodzenia poprzez nałożenie na nie podatku sięgającego 97 proc. przychodów z ich sprzedaży, rząd decyduje się na zniszczenie rynku zielonych certyfikatów. Czy zmiana zasad rozliczania aukcji, które się już odbyły będzie kolejnym pomysłem rządu na walkę z OZE?
Zielone certyfikaty: powraca zamieszanie
Ręczne sterowanie systemem zielonych certyfikatów już raz doprowadziło do jego załamania. Wówczas poprawa sytuacji nastąpiła dzięki prowadzonej przez poprzednich ministrów ds. klimatu w miarę stabilnej polityki w tym obszarze. Tym bardziej zaskakuje zmiana podejścia w tym zakresie jaka dokonuje się od roku. Wtedy to po raz pierwszy od wielu lat wysokość obowiązku spadła tak istotnie (z 18,5 proc. w 2022 r. na 12 proc. w 2023 r.). Obecnie trend ten jest kontynuowany. Natomiast wysokość spadku jest bezprecedensowa i wręcz dramatyczna – w ciągu 2 lat spadek z 18,5 proc. na 5 proc.
Powyższe ponownie doprowadzi na załamania na rynku zielonych certyfikatów i do powstania ogromnej nadpodaży (czego doświadczyliśmy w 2017 r.). Według wstępnych projekcji nadpodaż wzrośnie z poziomu ok. 7,5 TWh w 2022 r. do poziomu 11,5 TWh w 2023 r. oraz do aż 24 TWh w 2024 r. W związku z powyższym ceny zielonych certyfikatów spadną prawdopodobnie do historycznie niskich poziomów. To odstraszać będzie kolejnych inwestorów zainteresowanych polskim rynkiem OZE.
Zielone certyfikaty: giełda reaguje na regulacje
Potwierdzeniem tych prognoz jest pierwsza po ogłoszeniu nowego projektu sesja giełdowa. Cena zielonych certyfikatów spadła na niej o blisko 50 proc., tj. z poziomu 163,87 zł/MWh do poziomu 82,50 zł/MWh. Jest to największy, jednostkowy spadek notowań zielonych certyfikatów w całej historii ich notowań, tj. od 2005 r. I pomimo, iż na kolejnych sesjach obserwowaliśmy nieznaczne odbicie, to wydaje się ono być naturalną reakcją na tak głęboki jednostkowy spadek ich wartości. W kolejnych miesiącach z pewnością będziemy obserwować dalsze spadki. Związane to będzie z rosnącą nierównowagą pomiędzy popytem, a podażą zielonych certyfikatów.
O powstrzymanie prac nad rozporządzeniem apelowały licznie organizacje zrzeszające zarówno wytwórców, jak i odbiorców energii ze źródeł odnawialnych. Przestrzegały one przed tragicznymi konsekwencjami destabilizacji branży OZE. Eksperci przestrzegali, że ręczne sterowanie systemem zielonych certyfikatów doprowadzi do nieodwracanych szkód wśród wytwórców i zablokuje nowe inwestycje w OZE.
Reputacja Polski, jako kraju otwartego na inwestycje ponownie zostanie zachwiana. Potencjalnym inwestorom, którzy chcą inwestować w swoje fabryki w Polsce trzeba będzie powiedzieć, że nie będą w stanie być zasilani energią odnawialną, ponieważ nie będzie projektów inwestycyjnych związanych z budową źródeł OZE, z powodu zbyt wysokiego ryzyka regulacyjnego – przekonywali w apelu przedstawiciele Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Stowarzyszenia Energii Odnawialnej oraz Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

by


